THPS 5 nie jest produktem godnym długich elaboratów. To tytuł nieudany, będący cieniem dawnej świetności serii.

Będąc nastolatkiem, po wielu godzinach spędzonych przy Pro Skater 2 od studia Neversoft, kupiłem deskorolkę. Całe wakacje zmieniły się w mozolną naukę trików. Nic nie było w stanie osłabić inspirującej mocy płynącej z gry. Najnowsza odsłona zniechęciłaby mnie już po godzinie.

Pierwszym negatywnym zaskoczeniem jest oprawa. Stosunkowo realistyczną grafikę zastąpiono bowiem nieco rysunkowym wykonaniem świata i modeli postaci. Wyeliminowanie wizualnych fajerwerków podnosi wydajność gry, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Detale twarzy, ubiory postaci oraz elementy otoczenia zostały sprowadzone do kompletnego minimum. Jest to spadek jakości względem poprzednich części, przez co znane z wcześniejszych odsłon skate-parki nie robią wrażenia.

Oprawa audio również nie zachwyca. Dźwięki deski i charakterystyczny szum kółek zagłuszono przesadnie głośną muzyką. Na playliście brakuje znanych zespołów i ze świecą szukać sław pokroju Rage Against The Machine, Papa Roach, Xzibit czy AC/DC.

Klasyczny już dla serii element tworzenia własnego skatera również został ograniczony do kompletnego minimum. Opierając się na wzorcu znanego profesjonalisty, mamy możliwość zmiany twarzy i kompletu ubrań oraz wyglądu deskorolki. Większe modyfikacje nie są dostępne, a zestaw trików jest przypisany do wybranego sportowca.

Wszyscy zaczynają na tym samym poziomie. Dopiero w miarę postępów - zarówno w trybie dla pojedynczego gracza, jak też dla wielu użytkowników - zawodnik awansuje, a jego statystyki rozwijają się.

Tryb kariery oprowadza nas po kilku parkach i strefach do trików, na których wypełniamy wyznaczone zadania. Wykonujemy wymagane sztuczki, zbieramy wyznaczoną liczbę punktów, lub też specjalne przedmioty, które następnie musimy dostarczyć do konkretnego miejsca.

Sam model misji wydaje się dobry, jednak liczne błędy odbierają przyjemność z jazdy. Zdarza się, że gra nie zalicza punktów, a nawet nie uznaje wykonanego skoku. Kilkakrotnie trzeba powtarzać pewne etapy, by gra „odfajkowała” konkretne osiągnięcia.

Zestaw dostępnych trików został zmniejszony, zabrakło tych bardziej skomplikowanych, za to sterowanie delikatnie zmieniono. Umieszczenie pod jednym przyciskiem grindowania i automatycznego lądowania utrudnia zachowanie płynności akrobacji. Nie ma nic bardziej irytującego niż combo zepsute nie przez brak umiejętności, a nieintuicyjne sterowanie.

2
To będzie bolało

Ruch skatera i przesadna reakcja na wychylenia analoga wywołują nie tylko wrażenie sztuczności, ale i utrudniają płynne przemierzanie obszaru. Przeszkadzają też zauważalne spadki liczby klatek na sekundę.

W grze występuje stosunkowo dużo błędów związanych z kolizjami. Czasami sterowana postać utknie w kącie i ma problem z „wyskoczeniem” z niewygodnego miejsca, innym razem wywraca się po skoku z obrotem, mimo, że kąt lotu był jak najbardziej poprawny. Niewidzialne chochliki raz po raz podkładają też nogę i nawet na otwartej przestrzeni deskorolkarz wita się z podłogą.

Tryb wieloosobowy pozwala na szybkie dołączenie do gry lub zaproszenie do wspólnej zabawy kilku entuzjastów deskorolek. Twórcy udostępnili różne grupowe wyzwania. Zdarzają się jednak komplikacje związane z połączeniem, przez co widzimy znikających i pojawiających się nagle graczy. Czasem widzimy też jak animacja towarzysza „chrupie”, co zwiększa liczbę nieumyślnych zderzeń.

Wszystkie punkty zebrane w trybie dla sieciowym sumowane są do ogólnej puli naszej postaci, a zdobyte doświadczenie przechodzi do kariery.

1
Gra wygląda jak tworzona z myślą o poprzedniej generacji, a nawet gdyby ukazała się 5 lat temu, nie zrobiłaby wrażenia.

Tryb Create-A-Park to prosty kreator, dzięki któremu w kilka chwil montujemy własne poziomy do deskorolkowego szaleństwa. Ten element jest zaskakująco dopracowany i domorośli projektanci będą mogli dać upust wyobraźni.

W ogólnym rozrachunku przyjemność z rozgrywki w Tony Hawk Pro Skater 5 jest znikoma. Generuje słodko-gorzkie uczucie nostalgii za latami świetności tej serii, kiedy kolejne odsłony nie budziły wrażenia stworzonych naprędce i bez ambicji.

3 /10

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Więcej artykułów od Łukasz Winkel

Komentarze (16)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały