Niniejszy tekst został rozszerzony o opis dodatkowych elementów gry, których nie mogliśmy przetestować przed premierą, a także ostateczną ocenę.

PES 2016 nie przynosi rewolucji w kwestii oferowanych trybów i rodzajów rozgrywek. Oprócz odmienionego Master League, udostępniono znane już wcześniej Become a Legend, myClub oraz szereg innych lig i pucharów. Niemniej, tegoroczna odsłona gry sportowej Konami to świetny, przemyślany tytuł.

Od Ligii Europejskiej, przez Copa Libertadores, kończąc na uwielbianej przez fanów futbolu Lidze Mistrzów - to wszystko w pełni licencjonowane mistrzostwa, tak jak i zresztą liga hiszpańska oraz francuska. Ponownie jednak nie dostajemy oficjalnej ligi angielskiej, brakuje niemieckiej i wielu innych.

Na szczęście wbudowany edytor pozwala w prosty sposób dokonywać modyfikacji. Z pomocą również przychodzą zapaleni fani, którzy już teraz przygotowali komplet poprawek zmieniających English League w Premier League z kompletem oryginalnych strojów i emblematów. Co ważne, nazwy zespołów, komplety ubrań piłkarzy i zdjęcia trenerów możemy zmienić nie tylko na PC, ale i na PS3 oraz PS4.

Na szczególną uwagę zasługuje przemodelowane Master League. Niemal całkowitej zmianie uległo menu, które zyskało na przejrzystości. Dodano kilka pomniejszych opcji a sam tryb nabrał bardziej taktycznego charakteru znanego z serii Football Manager, dzięki czemu jest teraz jeszcze bardziej angażujący i interesujący dla graczy, których interesuje wyłącznie rozgrywka poza siecią.

Oczywiście głównym daniem jest myClub, mocno wzorowany na FIFA Ultimate Team. W tegorocznej edycji doczekał się kilku poprawek - to chociażby zmiana przelicznika uzyskiwanych punktów doświadczenia, czy większa liczba otrzymywanych kontraktów.

Sam tryb polega na prowadzeniu własnej, początkującej drużyny w kolejnych dziesięciomeczowych sezonach. Na początek otrzymujemy garstkę przeciętnych zawodników, którzy wraz z treningami i zawodami zdobywają doświadczenie awansując na wyższy poziom umiejętności.

Punkty doświadczenia możemy zdobywać grając w lidze lub pucharach z zespołami sterowanymi przez sztuczną inteligencję oraz w trybie symulacji, gdy patrzymy jak nasi podopieczni grają z innym komputerowym przeciwnikiem.

Najważniejszą opcją jest możliwość grania w lidze przez sieć z innymi ludźmi, co stanowi największe wyzwanie. Praca serwerów jest stabilna, nie zrywa połączeń i nie natknęliśmy się na opóźnienia w rozgrywce. Konami sporo poprawiło w tej kwestii w porównaniu z poprzednimi odsłonami.

p1
Choć nie wszyscy piłkarze odwzorowani są świetnie, oprawa i tak zachwyca

Od strony wizualnej PES 2016 to także krok naprzód. Choć zmiany nie są nadzwyczajne, wyraźnie dopracowano oprawę, która nabrała blasku. Przede wszystkim wygląd większości znanych i cenionych sportowców odwzorowano z dużą dbałością o detale. To plus, bo jeszcze w edycji 2014 - debiutującej na nowym silniku Fox Engine - znalazła się ledwie garstka piłkarzy przypominających swoje realne odpowiedniki.

Z łatwością rozpoznamy biegającego po murawie Rooneya, Pogbę czy Suareza. Podobnie jest z największymi gwiazdami na czele z Messim i Cristiano Ronaldo, którzy wyglądają jak przeniesieni wprost z telewizyjnych relacji meczowych.

Jest jeszcze wielu cenionych, choć nieco mniej znanych piłkarzy, którzy posiadają woskowe, pozbawione detali twarze. Podobnie jest niestety z polskimi reprezentantami, wśród których chyba tylko Lewandowskiemu najbliżej do rzeczywistego wizerunku. Być może nadchodzące aktualizacje przyniosą poprawki.

W wersji na konsole nowej generacji okazale prezentują się stadiony wypełnione ludźmi, a atmosfera futbolowej fiesty wylewa się z ekranu. Cieszy, że z roku na rok kibice wyglądają bardziej różnorodnie, a nie są tylko byle jakim tłem dla piłkarskich zmagań.

Wbiegniemy na boiska jedenastu licencjonowanych stadionów, w tym na tak znane jak Old Trafford czy San Siro, oraz kolejnych jedenstu zaprojektowanych przez Konami. Niestety zabrakło warszawskiego Stadionu Narodowego obecnego w PES 2015.

p2
Bramkarze zachowują się w tym roku o wiele lepiej

Po raz pierwszy wprowadzono zmienny tryb pogodowy. Możemy rozpocząć mecz w upalnym słońcu, a kilkunastu minutach zacznie lekko mżyć, by później piłkarze schodzili z boiska zupełnie przemoczeni. Deszcz ma wpływ zarówno na stronę wizualną, jak też na rozgrywkę. Powstają kałuże zatrzymujące futbolówkę a podania są mniej dokładne przy większych opadach. Z kolei przy mniejszych, piłka przemieszcza się nieco szybciej.

Dopracowano także całą otoczkę sportowych zmagań, by bardziej przypominały relacje telewizyjne. Więcej jest pogadanek piłkarzy z sędziami i emocjonalnych gestykulacji. Futboliści żywo reagują na wydarzenia na boisku. Poprawiono również powtórki oraz filmiki wprowadzające zawodników na murawę. Pod tym względem PES zbliżył się do konkurencyjnej FIFY.

Oprawa wizualna gorzej jednak prezentuje się w wersji komputerowej, której najbliżej do edycji na PS3. Z niezrozumiałych powodów bardzo wyraźnie okrojono ją graficznie, co niestety widać na każdym kroku.

Kapitalnie wykonano animacje zawodników. Piłkarze poruszają się zupełnie naturalnie, a wzorem FIFY po strzelonej bramce możemy wybierać „cieszynki”. Tę grę po prostu trzeba zobaczyć w ruchu, by docenić kunszt pracy programistów z Konami.

Spora w tym zasługa zmodyfikowanego systemu kolizji. Postawnych obrońców trudniej przewrócić, a walka o górne piłki jest znacznie bardziej siłowa. Z drugiej strony, zawodników łatwiej można wytrącić z równowagi podczas sprintu albo w ostatniej chwili wybijając piłkę spod nogi rozpędzonego napastnika. Wszystko to jest bardziej realne, czuć też większą precyzję i kontrolę nad ruchami.

Widać także, że duży nacisk położono na poprawienie sztucznej inteligencji. Piłkarze znacznie lepiej przemieszczają się w linii obrony, a przy kontratakach szybciej wychodzą na wolną pozycję.

ses3
Gra przy dużych opadach deszczu to niemałe wyzwanie

Największa jednak ewolucja zaszła w zachowaniu bramkarzy, którzy wreszcie prawidłowo ustawiają się do piłki przy strzałach zza pola karnego i grają odważniej, wybiegając z linii bramkowej w sytuacjach 1 na 1. Nie wybijają już piłki bezsensownie przed siebie przy słabszych strzałach. Do tego żywiołowo gestykulują, gdy obrońcy dopuszczą do groźnego ataku.

Jedynie duże odległości między formacjami, nieco obniżony poziom trudności oraz dziwna - momentami - praca arbitrów wymagają jeszcze poprawy. Sędziowie zbyt często pozwalają na bardzo brutalną grę, nie karząc kartkami oraz odgwizdują spalone z aptekarską dokładnością. Choć cieszy, że chętnie stosują przywilej korzyści, co pozytywnie wpływa na dynamikę meczów.

Warto także zaznaczyć, że - póki co - gra nie uwzględnia transferów z letniego okienka, co jest niemiłym zaskoczeniem. Producent zapewnia, że zmieni się to w nadchodzących tygodniach.

Konami dopracowało niemal każdy aspekt Pro Evolution Soccer 2016, eliminując większość wad poprzednich odsłon. Jubileuszowa edycja bez wątpienia jest najlepszą w historii, a być może i najlepszą wirtualną piłką nożną w ogóle.

9 /10

Reklama

O autorze

Damian Milczarek

Damian Milczarek

Autor

Editor Online i dziennikarz Eurogamer.pl. Fotograf. Miłośnik rzeczy estetycznych, ładnych i użytecznych. Nie lubi literówek.

Więcej artykułów od Damian Milczarek

Komentarze (12)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały