Stasis - Recenzja

Mroczne sci-fi w stylu point'n'click.

Niepokojąca atmosfera, świetna muzyka i wciągająca - choć momentami nieco zbyt tradycyjna - rozgrywka.

Tradycyjne przygodówki - tak zwane: point'n'click - kojarzone są zazwyczaj z komediowymi, humorystycznymi klasykami, takimi jak The Secret of Monkey Island. Twórcy Stasis połączyli mechanikę typową dla gier tego rodzaju z mroczną otoczką science-fiction i elementami horroru. Efekt jest świetny, choć nie jest to produkcja dla każdego.

Bohaterem mrocznej opowieści jest mężczyzna imieniem John, który budzi się pewnego dnia na statku badawczym, dryfującym gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Okręt wydaje się opuszczony, ale szybko okazuje się, że to niekoniecznie prawda. Na pokładzie pozostało jeszcze coś tajemniczego i śmiertelnie niebezpiecznego.

Historia jest intrygująca i z zainteresowaniem czytamy wpisy w kolejnych dziennikach lub zapiski w komputerach. Temat nie okazuje się szczególnie oryginalny, ale całość zrealizowano porządnie.

Rozwój fabuły przypomina momentami przygodę Isaaca Clarka z Dead Space. Tam bohater również starał się po prostu wydostać z opuszczonego statku, po drodze komunikując się z innymi, nigdy nie będąc pewnym, czy może im zaufać.

Założenia rozgrywki są proste, choć nie można tego powiedzieć o wszystkich przeszkodach, jakie musimy pokonać. Często trzeba przystanąć na moment, by zastanowić się nad wyjściem z różnych kłopotliwych sytuacji. Szukanie dalszej drogi jest jednak angażujące.

Akcję obserwujemy od góry, pod kątem, niczym w grach typu Baldur's Gate. Przesuwając kursor na różne elementy otoczenia, widzimy ich opis. Czasem trafiamy na obiekty, które możemy podnieść, przesunąć lub zabrać, by wykorzystać kiedy indziej.

Klasycznie „przygodówkowa” natura Stasis sprawia, że produkcja może odrzucić graczy, którzy chcieliby tylko poznać historię i bez większych problemów ukończyć przygodę.

Jak wiele gier point'n'click, Stasis zmusza do rozwiązywania zagadek i problemów. Często nie wystarczy logiczne myślenie. Należy zdobyć jeden, konkretny przedmiot, by użyć go w pewnym miejscu - inaczej nie będziemy w stanie kontynuować podróży.

Najważniejszym elementem Stasis wydaje się świetna atmosfera grozy, idealnie dopasowana do ponurej otoczki brudnego science-fiction. Nie ma chwili, żebyśmy nie byli czymś zaniepokojeni. Nie jest to może strach porównywalny z odczuciami znanymi z horrorów z perspektywą FPP, ale efekty są godne podziwu.

Wielki wpływ na odpowiednie i udane budowanie klimatu ma oprawa dźwiękowa. Odgłosy stacji kosmicznej są dziwne, złowieszcze. Różne systemy komunikacyjne - roboty raportujące o stanie technicznym różnych pomieszczeń - brzmią przerażająco, chociaż tylko dlatego, że są po prostu zniszczone i przestarzałe.

asdsad
Wygląda to jak pokój po uczcie nekromorfów...

Dużą rolę odgrywa też idealnie dopasowana muzyka stale podtrzymująca ciężki nastrój. Odpowiada za nią sam Mark Morgan, kompozytor, którego utwory można usłyszeć chociażby w pierwszych odsłonach cyklu Fallout, czy w Wasteland 2.

Stasis to angażująca, mroczna przygoda, która zapewni około 7 godzin zabawy. Twórcom udało się wykreować przejmującą atmosferę, a nawet wzbudzić lęk, pomimo nietypowej dla horrorów perspektywy rzutu izometrycznego. Tradycyjne rozwiązania w mechanice mogą jednak odrzucić tych, którzy nie przepadają za grami point'n'click.

8 /10

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (3)

Autor

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor  |  matzdanowicz

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (3)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami