Beta Destiny potwierdza ambicje studia Bungie

To wciąż wycinek gry, ale całość prezentuje wysoki poziom wykonania.

Miesiąc po pierwszych testach alpha, nadeszła pora na kolejny wycinek już bardziej doszlifowanego fragmentu Destiny. Tym razem mogliśmy poznać grę od początku, aż do osiągnięcia 8. poziomu postaci. Graliśmy w wersję na PlayStation 4.

Już na samym wstępie można zwrócić uwagę, że twórcy wysłuchali krytycznych głosów graczy, którym brakowało w wersji alpha choćby fragmentów fabuły. Po pięknej animacji wprowadzającej, widzimy jak naszą postać wskrzesza latający robocik o imieniu Duch, który następnie uczy nas podstawowych kroków. Poznajemy sterowanie, sposób interakcji z otoczeniem i oczywiście zasady strzelania.

Wieża to ostatni bastion Strażników. Tutaj możemy kupić broń i wyposażenie.

Po kilku minutach docieramy do starego statku, który nasz pomocnik uruchamia i lecimy do Wieży - ostatniego bastionu Strażników. Tu poznajemy istotnych bohaterów niezależnych oraz przygotowujemy się do kolejnej misji na mniej bezpiecznych miejscach planety.

Fabularny początek

Wykonujemy pięć misji fabularnych. Spotykamy na drodze Fallen oraz Hive - dwie wrogie rasy. Wszystkie zadania wykonujemy na różnych obszarach terytorium byłego rosyjskiego kosmodromu.

Cały ten teren mogliśmy już poznać w testach alpha. Zazwyczaj jesteśmy wysyłani do zbadania jakiegoś konkretnego obiektu bądź miejsca. Po drodze strzelamy do przeciwników, słuchamy istotnych informacji od Ducha, a na końcu zazwyczaj odpieramy atak fal napastników lub eliminujemy pomniejszego bossa.

Gramy w misje fabularne i zwiedzamy Wieżę

Mimo ogólnej sztampowości i patosu, scenariusz oraz świat przedstawiony w Destiny ma w sobie coś intrygującego. Wstęp pokazuje, że przed nami kolejna kosmiczna epopeja, która nie skończy się na jednej grze, a może nawet rozrosnąć się na inne środki przekazu jak film, książka czy komiks. Oryginalna stylizacja będąca hybrydą średniowiecznych strojów i futurystycznej technologii oraz przyjemna muzyka wywołują pozytywny odbiór i budzą zainteresowanie.

Świat przedstawiony w Destiny ma w sobie coś intrygującego.

Po wykonaniu misji fabularnych i osiągnięciu 8. poziomu, pozostaje nam już tylko eksploracja terenów kosmodromu, jedna misja typu Strike (jest to grupowy rajd po kilku miejscach kończący się walką z potężnym bossem), oraz dostępny od 5. poziomu postaci Crucible, czyli tryb „gracz na gracza” - popularne PvP.

Znany z poprzednich testów tryb Control, gdzie walczyły dwie drużyny o fragmenty mapy i punkty za zabójstwa, został rozszerzony o dwie nowe areny. W sumie daje to aż cztery tereny do rywalizacji z innymi Strażnikami: Blind Watch na Marsie, Rusted Lands na Ziemi, Shores of Time na Wenus oraz First Light na Księżycu.

Mapy dzielą się na większe obszary po których poruszamy się pojazdami oraz mniejsze zestawy ciasnych uliczek, na których bez szybkiej reakcji i obeznania w terenie można łatwo umrzeć.

Twarzą w twarz

System łączy graczy posiadających zbliżony do siebie poziom rozwiniętych umiejętności. Obrażenia minimalne i maksymalne poszczególnych broni są wyrównane, by zagwarantować równowagę wśród uczestników.

Punktacja zmusza graczy do wykorzystywania wszystkiego, co każdy może mieć w zanadrzu. Zwykłe zastrzelenie przeciwnika zapewnia stosunkowo małą liczbę punktów. Znacznie więcej dostaniemy za strzał w głowę, zabicie kogoś umiejętnością specjalną, ciężką bronią, granatem czy też za pomocą pojazdu.

A tutaj coś od Digital Foundry - upływający czas w Destiny

Wszystko to może zostać dodatkowo zwiększone dzięki liczbie posterunków, które są w posiadaniu naszej drużyny. Musimy zatem ciągle się poruszać, zmieniać taktykę i uczyć „kombinować w locie”. Gwarantuje to ciekawy system rywalizacji, który jest łatwy do poznania, ale trudny do osiągnięcia mistrzostwa.

Nieco więcej zawartości niż w testach alpha to gwarancja zabawy na mniej więcej cztery godziny, lecz osoby zainteresowane testowaniem trybu PvP z pewnością przez cały okres dostępności bety będą świetnie się bawić.

Beta to świetna wersja demonstracyjna nadchodzącej gry.

Beta znacznie częściej natrafia również na kłopoty techniczne związane z połączeniem. Zdarza się, że tracimy kontakt z serwerem i gra cofa nas z powrotem na statek, z którego wybieramy aktywności, a nawet potrafi wyrzucić do ekranu startowego.

Na szczęście system zapisu danych minimalizuje ewentualne szkody - każdy podniesiony przedmiot już jest przypisany do postaci i nawet rozłączenie chwilkę po znalezieniu go nie spowoduje, że ów skarb tajemniczo „zniknie” z ekwipunku.

Beta Destiny z pewnością jest świetną wersją demonstracyjną nadchodzącej gry. Pozwala odkryć zarys wszystkich części składowych ambitnej produkcji studia Bungie. Co prawda, osoby mające już okazję poznać projekt w fazie alpha poczują lekki zawód zawartością, niemniej trzeba przyznać, że już w tej fazie Destiny prezentuje wysoki poziom dopracowania i zachęca do powrotu we wrześniu.

Destiny zadebiutuje 9 września na konsolach. Gra ukaże się w angielskiej wersji językowej.

Reklama

Skocz do komentarzy (6)

Autor

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (6)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami