Destiny - wrażenia z wersji alfa

Obiecująca i rozbudowana gra twórców serii Halo.

Stopy stanęły na opuszczonych terenach rosyjskiego kosmodromu. Niebo przeszywały smugi kondensacyjne, a promienie zachodzącego słońca przebijały się przez piękne chmury. Po kilku krokach nad głową przeleciał statek obcych, z którego wyskoczyła grupa uzbrojonych i wrogo nastawionych jegomości. „Zaczyna się” - rzuciłem cicho pod nosem. Kilka godzin później wciąż bawiłem się w Destiny tak samo dobrze, i ciągle chciałem więcej.

Nowa produkcja twórców Halo jest połączeniem gry dla wielu graczy z rozgrywką jednoosobową. To mniej kolorowe i mniej ironiczne Borderlands - szybko wyczuwamy tu ślady mechaniki i stylu znanego z serii o Master Chiefie, ale też coś, co doskonale zna każdy fan gier MMO. Wyobraźmy sobie dobrze skondensowaną mieszankę, która może zainteresować zarówno miłośników eksploracji ogromnych map, entuzjastów grupowych rajdów do „lochów" przepełnionych bossami, a nawet skupionych na potyczkach między sobą amatorów walk drużynowych. Tym właśnie jest Destiny.

Kilka wieków od dzisiejszych czasów cywilizacja ziemska osiągnęła swój największy wzlot oraz najcięższy upadek. Tajemniczy, kosmiczny byt znany jako Traveler wsparł gwałtowny rozwój mieszkańców naszej planety. Przedstawił nas obcym cywilizacjom i pozwolił prawdziwie sięgnąć planet Układu Słonecznego, gdzie powstały ludzkie kolonie i nowe miasta.

Jednak jakiś czas później dotarł do nas największy wróg - The Darkness - który za pomocą plagi i mrocznych sił doprowadził do zniszczenia większości planety. Sam Traveler zaś ostatkiem sił uchronił ostatni bastion ludzkości - miasto zwane po prostu The City - poświęcając przy tym siebie. Teraz los ludzkości i innych ras spoczywa w rękach Strażników - czyli graczy właśnie. Historia z początku wydaje się dość banalna, ale też w samej alfie mieliśmy możliwość poznania tylko wycinka opowieści i trudno przewidzieć, co będzie działo się dalej.

Oprawa wizualna jest na wysokim poziomie. Nie jest to technologiczny pokaz mający wywoływać omdlenia. Z pewnością zaś jest to jedna z najładniejszych gier na konsole nowej generacji. Sama stylizacja science-fiction jest bardzo ciekawa pod kątem estetyki. Nowoczesne i futurystyczne zbroje i statki połączone są z średniowiecznym krojem, sztuką i atmosferą. Tytani noszą futra i rogi na hełmach, wszędzie wiszą flagi i sztandary różnych frakcji, a gracze mają dodatkowy element zbroi, który nie ma statystyk, a jedynie ma pełnić rolę dekoracji. Pięknie, kosmicznie i po szlachecku.

Przygodę rozpoczynamy od wyboru rasy oraz klasy postaci. Decydujemy, czy chcemy być przedstawicielami dobrze nam znanych ludzi, robotów zwanych Exo albo też kosmicznych elfów, czyli Awoken. Poza wyglądem pod hełmem, niczym więcej poszczególne rasy się nie różnią. Dalej wybieramy jedną z trzech klas. To one warunkują nasze umiejętności i podstawowe statystyki rodem z gier RPG.

„Wszystkie postacie mają dostęp do tych samych broni, które podzielone zostały na trzy kategorie: zwykłe, specjalne oraz ciężkie.”

Titan to twardziel, który nie boi się otwartych potyczek dzięki zwiększonej wytrzymałości. Hunter - strzelec wyborowy, który głównie skupia się na szybkich i efektownych zasadzkach i eliminacji zranionych przeciwników. Trzecią klasą jest Warlock, którego można opisać mniej więcej jako kosmicznego maga nie bojącego się używać broni, ale zawsze gotowego znienacka zaatakować energetyczną kulą unicestwiającą wszystko w obszarze uderzenia.

Wersja alfa Destiny umożliwiła poznanie rozwoju postaci jedynie na ustalonych odgórnie ścieżkach - od poziomu 4 do 8. To dość niewielki wycinek, ale dostateczny, by sprawdzić trzy style walki i ich największe atuty oraz słabości. Zdążyłem się nawet przywiązać do wykreowanego bohatera i aż żal się z nim rozstawać.

Wszystkie postacie mają dostęp do tych samych broni, które podzielone zostały na trzy kategorie: zwykłe, specjalne oraz ciężkie. Pierwsze to szeregowy zestaw karabinów i rewolwerów, których naboje możemy odnaleźć praktycznie wszędzie. Pozostałe dwa typy posiadają rzadszą do odnalezienia amunicję, ale też ich siła rażenia skłania, by odłożyć je na później.

Świat przemierzamy na piechotę bądź też za pomocą szybkiego łazika, który możemy w każdej chwili przyzwać. Podróżując pojazdem jesteśmy bezbronni, więc głównie uruchamiamy je tylko na dłuższe trasy - cały udostępniony do testów fragment mapy to ogromny obszar podzielony na sektory za pomocą korytarzowych przejść. Przejście od punktu startowego do granicy dostępnej dla osób testujących zajmuje całkiem dużo czasu i potrafi zaimponować liczbą sekretnych przesmyków, tajemniczych jaskiń z pochowanymi skarbami oraz pięknymi widokami.

W trybie eksploracji cały wspomniany obszar pełen jest misji do wykonania oraz dodatkowych losowych wydarzeń, które same się aktywują. Wszystkie zadania możemy wypełniać w pojedynkę bądź też z kilkoma innymi graczami. Mogą to być nasi znajomi, którzy przyłączyli się do zespołu, lub też kompletnie losowi gracze przemierzający ten sam teren. Strażnicy mają wspólny cel, więc każdy inny uczestnik może okazać się naszym sprzymierzeńcem i kompanem. Przenikanie się trybów jednoosobowego i multiplayer jest ciekawym pomysłem i równocześnie wyjaśnia dość szybkie odradzanie się przeciwników dookoła. Cały obszar to wielkie pole bitwy.

Zebrane łupy i istotne przedmioty z misji możemy zwrócić bądź w każdej chwili sprzedać. Wystarczy wcisnąć jeden guzik, by w kilka sekund wrócić na naszym statkiem do głównego miasta, które spełnia zadanie centrum kulturowego. Kupujemy tam nowe zbroje, osprzęt, a nawet nowe modele pojazdów. To tam również możemy skorzystać ze schowka na zebrane skarby albo wysłać wiadomość do innego Strażnika. Ta ostatnia opcja nie była jeszcze dostępna w fazie alfa.

„>Kilka dni użytkowania wersji testowej pozwoliły na sprawdzenie istoty Destiny i mnogości oferowanych rozrywek.”

Po powrocie na statek możemy zadecydować o tym, czy lądujemy na planecie w celu dalszej eksploracji, wykonania misji fabularnych bądź też przyłączenia się do specjalnych zadań kooperacyjnych, przypominających typowe rajdy z gier MMO. Pokonujemy kolejne obszary walcząc z hordami wrogów i mniejszymi bossami w celu dotarcia do ostatniego z nich i zdobycia upragnionego skarbu.

Mieliśmy możliwość sprawdzenia również jednego z trybów PvP - gracz na gracza - gdzie drużyny po sześć osób walczyły o kontrolę nad poszczególnymi punktami na mapie. Drużynowe potyczki mogą wydawać się bardzo znajome dla miłośników serii Halo - na mniejszych mapach walczymy w ciasnych zaułkach nie raz posiłkując się szybkim ciosem z pięści, a na większych terroryzujemy innych graczy za pomocą dostępnych pojazdów. Ciekawym elementem są nagrody w postaci przedmiotów dla aktywnych graczy - to dodatkowy, przyjemny plus walk, których głównym celem jest wspinanie się po tabeli rankingowej.

1
Nie brakuje ładnych widoków

Kilka dni użytkowania wersji testowej pozwoliły na sprawdzenie istoty Destiny i mnogości oferowanych rozrywek. Oczywiście, pozostaje również wiele pytań dotyczących faktycznych ścieżek rozwoju klas, dostępności wydarzeń dla większych grup graczy i różnorodności ekwipunku. Czy będziemy mogli modyfikować statki? Czy będą istniały gildie dla graczy bądź też modne w MMO aukcje przedmiotów? Na te odpowiedzi przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Jak na wersję alfa, liczba błędów nie była zastraszająca. Zdarzały się zawieszenia gry, które wymagały ponownego uruchomienia konsoli, potyczki PvP czasami były przerywane problemami połączenia, a zebrane unikalne przedmioty misji „mnożyły" się w ekwipunku. Wszystko to jednak niewielkie problemy, jak na tak duży fragment zaprezentowanej rozgrywki w fazie alfa.

Destiny budzi ogromne zainteresowanie zaprezentowanym światem, piękną, nastrojową muzyką i przyjemną mechaniką walki. Świetnie łączy rozgrywkę dla samotnych graczy z trybami wieloosobowymi - dzięki czemu osoby do tej pory unikające gier sieciowych mogą mimowolnie wciągnąć się w zabawę z innymi graczami. W tej grze wystrzelone pociski liczy się w tysiącach, a to czasami i tak za mało, gdy chmary wrogów atakują z czterech stron. Bardzo obiecujący tytuł.

Premiera zaplanowana jest na 9 września na PS4, PS3, Xbox One i Xboksa 360. Wersja PC nie została do tej pory zapowiedziana.

Reklama

Skocz do komentarzy (5)

Autor

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (5)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami