Microsoft zdradził, że „rozmawia” z wydawcami o możliwości zwiększenia wydajności graficznej Xbox One w grach działających na konsoli bez czujnika Kinect.

1

Informacje potwierdził menedżer Yusuf Mehdi w rozmowie z serwisem Polygon. Obecnie sprzęt rezerwuje część mocy przerobowych w GPU na obsługę funkcji Kinecta, jak nasłuchiwanie komend głosowych i oczekiwanie na gesty.

Digital Foundry już wcześniej ujawniło, że około 10 procent mocy przeznaczonych jest na zestaw czujników i funkcje aplikacji, a Microsoft planował udostępnić te zasoby w późniejszym okresie - ogłoszenie rozpoczęcia sprzedaży zestawu bez kamery wydaje się być idealnym momentem.

- Obecna rezerwacja zasobów zapewnia izolację pomiędzy grami i systemem, przez co ułatwia twórcom pracę. Izolacja oznacza, że zmienne obciążenia systemu nie wpłyną negatywnie na renderowanie obrazu - tłumaczył w październiku ubiegłego roku Andrew Goossen, jeden z inżynierów odpowiedzialnych za architekturę konsoli.

- W przyszłości planujemy zaoferować deweloperom więcej opcji i dostęp do tych zarezerwowanych zasobów, jednocześnie zachowując płynne działanie systemu.

Multiplatformowe produkcje na Xbox One często mają problemy z osiągnięciem rozdzielczości na równi z PlayStation 4, co może zmienić się po udostępnieniu dodatkowych mocy przerobowych. Nie wiadomo jednak, czy na podobne korzyści będą mogli liczyć użytkownicy, którzy zdecydują się dalej podłączać Kinect.

Wbudowane w urządzenie mikrofony służą wielu graczom do obsługi interfejsu konsoli. Poruszanie się po menu jest oczywiście możliwe także za pomocą pada, ale Microsoft zapowiedział już, że w obliczu braku Kinecta zamierza usprawnić standardowy system sterowania - zapewnił Mehdi w wypowiedzi dla serwisu Endgadget.

Reklama