Bionic Dues - Recenzja

Zdążyć przed bombą atomową.

Bionic Dues to gra taktyczna, w której za pomocą niewielkiego oddziału mechów bronimy miasta przed inwazją obłąkanych robotów. Produkcja Arcen Games nie grzeszy urodą, lecz mimo to potrafi przyciągnąć do ekranu na długie godziny.

Założenia gry są proste: w ciągu pięćdziesięciu dni musimy uzbroić cztery mechy i przygotować je do starcia z armią próbujących przejąć kontrolę nad miastem maszyn. Jeśli ich nie powstrzymamy, zwierzchnicy zrzucą na nas bombę atomową, by upewnić się, że szalone roboty nie zaatakują sąsiednich metropolii. Pięknie.

Codziennie możemy wykonać jedną z dostępnych na mapie misji. Jeśli uda nam się zrealizować wyznaczone cele, otrzymujemy nagrody i zyskujemy dostęp do kolejnych zadań, jeżeli zaś wszyscy nasi podkomendni zostaną zniszczeni, roboty przypuszczą atak na naszą kwaterę główną, poważnie ją uszkadzając. Z początku nie stanowi to zbyt dużego problemu, jednak od wytrzymałości bazy zależą szanse powodzenia podczas finałowego starcia.

Prawdziwe wyzwanie rozpoczyna się, gdy przechodzimy na ekran taktyczny. Każda akcja, jaką wykonamy w tym trybie oddaje inicjatywę przeciwnikowi - możemy wykonać pojedynczy ruch, oddać strzał, rozstawić pułapkę lub zamienić obecnie wykorzystywanego mecha na innego, który pojawi się na jego miejscu. To dość nietypowe rozwiązanie otwiera wiele możliwości - zamiast przeciągać czterech członków oddziału przez całą planszę, przemieszczamy ich jednocześnie, a na ostrzał wroga narażona jest tylko używana jednostka.

„Podczas tworzenia oddziału, mamy do dyspozycji sześć klas mechanicznych żołnierzy, o zróżnicowanym uzbrojeniu i specjalizacjach. ”

Podczas tworzenia oddziału, mamy do dyspozycji sześć klas mechanicznych żołnierzy, o zróżnicowanym uzbrojeniu i specjalizacjach. Możemy też wybrać operatora maszyn, zapewniającego dodatkowe korzyści dla wszystkich podkomendnych. Każda z profesji narzuca konkretny styl gry, jednak nawet najbardziej wytrzymałe mechy ofensywne nie pozwalają szarżować przez zastępy wrogów z pieśnią na ustach. Kiedy tylko możemy, musimy starać się, by przeciwnicy przychodzili do nas, przebiegając po drodze przez rozrzucone po budynku miny i wieżyczki strażnicze.

Sterujący ruchami przeciwników komputer jest dość przewidywalny, nie umniejsza to jednak wyzwania oferowanego przez Bionic Dues. Na wyższych poziomach trudności gra zmusza do uważnego planowania każdego ruchu, gdyż siła ognia przeciwników nie zostawia zbyt wiele miejsca na pomyłki. Często nie pomaga nawet fakt, że niektórzy przeciwnicy strzelają na oślep, mordując swoich kumpli - prędzej czy później nawet ślepy robot ma szansę nas ustrzelić.

Arcen Games przygotowało kilkanaście rodzajów misji, rozmieszczanych losowo na mapie świata. Poza polowaniem na nowe, lepsze wyposażenie, możemy aktywnie szkodzić armii robotów, atakując ich fabryki, centra dowodzenia i eliminując dowódców, jednak zadania te są wyraźnie trudniejsze od pozostałych. Odkrywając miasto, natrafimy też na zadania specjalne, dzięki którym ulepszymy mechy do ich epickich, ciężkozbrojnych wersji.

Czas między misjami spędzamy w warsztacie, montując sprzęt zebrany z pola bitwy. Ulepszenia pozwalają podnieść wszystkie statystyki mechanicznych żołnierzy i ich uzbrojenia, są jednak generowane losowo, co sprawia, że każda rozgrywka jest inna i nie mamy szans stworzyć takiego samego robota dwa razy. Jeśli nie wystarcza nam to, co sami znaleźliśmy, możemy spróbować szczęścia w sklepie, który codziennie sprzedaje nowe zabawki.

Zwiastun gry Bionic Dues

Oprawa dźwiękowa Bionic Dues wygląda jak wynik pracy kilkunastu nie komunikujących się ze sobą osób. Tło muzyczne, jakie słyszymy podczas misji, nie najlepiej współgra z muzyką dostępną na mapie świata i w menu, a dowcipne kwestie wypowiadane przez atakujące nas roboty powtarzają się tak często, że szybko stają się nudne czy wręcz męczące.

Gra pozostawia wiele do życzenia także od strony wizualnej. Interfejs i menu są co prawda dość przejrzyste, a zaktualizowany niedawno ekran wyposażenia jest naprawdę wygodny w obsłudze, jednak zarówno ekran miasta, jak i klocki, z których zbudowane są mapy taktyczne, prezentują się brzydko i niechlujnie. Niezależnie od tego, jaką misję wykonujemy, musimy się przebijać przez zawsze te same, szarobure korytarze, różniące się tylko ilością przebywających w nich wrogów.

Bionic Dues posiada specyficzny urok, który powoduje, że chcemy zagrać „jeszcze jedną misję”, a w rezultacie zasypiamy na biurku o czwartej nad ranem. Chociaż ledwo co uratowałem miasto przed zagładą, mam wrażenie, że już wkrótce znowu będzie potrzebowało mojej pomocy.

7 /10

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami