Wywiad z szefem europejskiego Sony: „Nasza filozofia pozostaje bez zmian”

Gracze są na pierwszym miejscu, ale do Świąt Bożego Narodzenia jeszcze długa droga.  

Kiedy Jack Tretton, szef amerykańskiego oddziału Sony Computer Entertainment, zapowiedział, że gracze będą mogli wymieniać się, pożyczać i handlować używanymi grami na PlayStation 4 bez żadnych konsekwencji, a konsola będzie kosztować 399 euro w Europie, czyli o 100 euro mniej niż Xbox One, pojawił się gorący, szczery aplauz. Jednak do Świąt Bożego Narodzenia jeszcze trochę czasu, a w ciągu sześciu miesięcy może się wiele wydarzyć.

Sony zdaje sobie sprawę, że Microsoft może w odpowiedzi zmienić kontrowersyjną i restrykcyjną politykę związaną z Xbox One. Być może zmianie ulegnie nawet cena. A jeśli do tego dojdzie, to sytuacja na rynku konsol następnej generacji może drastycznie się zmienić. Być może rozpęta się wtedy długa i zaciekła walka. Jednak na chwilę obecną możemy wybaczyć Kaz Hirai, Andrew House'owi i całemu zespołowi Sony ich lekko kpiące uśmieszki wynikłe z sukcesu konferencji PlayStation 4.

W ten sposób docieramy do Jima Ryana, szefa europejskiego wydziału Sony Computer Entertainment i odpowiednika Jacka Trettona po tej stronie Atlantyku. Wydaje się, że zrezygnowanie z kodów Online Pass, pozostawienie rynku gier używanych oraz zrezygnowanie z zabezpieczeń DRM w PS4 mogłoby doprowadzić Jima Ryana, byłego księgowego, do łez. Jak dowiedział się Eurogamer, wcale nie jest tak źle.

*

Eurogamer: Gratulujemy dość spektakularnego zakończenia konferencji prasowej. Jaki nastrój panował w zespole, kiedy wszystko dobiegło do końca?

Jim Ryan: Bardzo szczęśliwy. Nadal jesteśmy sześć miesięcy przed wydaniem urządzenia, które będzie żyło przez jakieś 10 lat. Czujemy się, jak po wyjściu z obozu, przejściu na piechotę przez góry i zbliżaniu się do wierzchołka. Wczoraj mieliśmy do wykonania sporo pracy, a Jack Tretton i Andy House wykonali ją wzorcowo.

Eurogamer: W jaki sposób udało się ustalić taką cenę? Czy nastawiacie się na straty?

Jim Ryan: Nasza polityka zakłada, by nie zdradzać szczegółów na temat naszego rachunku zysków i strat, jednak możesz mi uwierzyć, że dokładnie analizujemy każdą decyzję finansową. Tutaj było podobnie i liczymy na to, że ustalona przez nas cena pozwoli zrealizować nasze krótko-, średnio- i długoterminowe plany biznesowe.

Eurogamer: Wasz sprzęt jest znacznie tańszy od głównego konkurenta - Xbox One. Czy spodziewaliście się, że będzie on taki drogi? I co oznacza ta różnica w cenie dla PlayStation w Europie?

Jim Ryan: Prawdę mówiąc, nie mieliśmy żadnych informacji na temat tego, co powie nasz konkurent. Oczywiście spekulowaliśmy, podobnie jak wszyscy. Jesteśmy jednak bardzo zadowoleni, że ostatni okres przed Świętami zaczęliśmy z taką przewagą, również pod względem ceny.

„...na początku lepiej jest zapłacić nieco mniej, czyli te 399 euro, a kamerę traktować jako urządzenie dodatkowe, które mogą zakupić osoby zainteresowane..."

Powtórka konferencji Sony. Ogłoszenie ceny i informacji o braku zabezpieczeń przed grami używanymi na końcu.

Eurogamer: Jak myślicie, jak ta przewaga sprawdzi się w okresie świątecznym, kiedy ludzie zaczną myśleć o zakupie konsoli? Czy w tym czasie różnica w cenie również będzie miała tak duże znaczenie?

Jim Ryan:Według mnie to istotny czynnik, ale tylko jeden z wielu. Oczywistym bowiem jest, że bez gier konsola to po prostu klocek pod telewizorem. Gry są zatem najważniejsze, a o nie jesteśmy spokojni i to zarówno pod względem producentów dedykowanych naszej konsoli, jak i tych, którzy tworzą gry na wiele platform. Cieszy nas również bardzo pozytywna reakcja publiczności w stosunku do prowadzonej przez nas polityki, którą ujawniliśmy wczoraj.

Eurogamer: Już długo nie widzieliśmy czegoś takiego na E3.

Jim Ryan: Wydaje mi się, że jeszcze nigdy!

Eurogamer: Czy do konsoli będzie dołączona kamera PlayStation Eye czy też nie?

Jim Ryan: Nie będzie ona dołączona do zestawu.

Eurogamer: To kolejna duża różnica pomiędzy wami i waszym konkurentem. Co stoi za decyzją, aby nie dołączać jej do PS4?

Jim Ryan: Dokładnie to nazywa się ona PlayStation Camera. W lutym miała jeszcze nazwę PlayStation 4 Camera, ale została ona zmieniona

Wydaje nam się, że na początku lepiej jest zapłacić nieco mniej, czyli te 399 euro, a kamerę traktować jako urządzenie dodatkowe, które mogą zakupić osoby zainteresowane. Oczywistym jest, że dołączenie jej do zestawu podniosłoby cenę całości, a my chcieliśmy tego uniknąć.

Eurogamer: Wynika z tego, że Sony nie obliguje wydawców do przymusowego umieszczania funkcjonalności PlayStation Camera w swoich grach?

Jim Ryan: Absolutnie nie.

Eurogamer: Negatywną informacją jest to, że od tej pory trzeba będzie opłacać usługę PlayStation Plus, aby grać w trybie sieciowym. Czy możesz wyjaśnić, czym spowodowana jest ta zamiana?

Jim Ryan: Granie sieciowe w PS3 było darmowe. Oczywiście na początku płynące z rozgrywki doświadczenia były dość ograniczone, ale z czasem ewoluowały stając się coraz lepsze. Pragniemy jednak mocno, o czym wspominaliśmy wczoraj, a o pewnych rzeczach już 20 lutego, dokonać sporych zmian w doświadczaniach związanych z trybem sieciowym. Pojawi się całe spektrum nowych rzeczy, z których gracze będą mogli korzystać i cieszyć się nimi.

To jest świetne i bardzo się z tego cieszymy, ale skutkiem ubocznym są koszta tych ulepszeń, które zdecydowaliśmy się pokryć właśnie przy pomocy płatnego PlayStation Plus.

W przeciwieństwie do konkurencji nie chcemy jednak, aby gracze płacili pieniądze jedynie za rozgrywkę sieciową. Według nas, PlayStation Plus to również niezwykle atrakcyjny zestaw usług i zawartości. Od roku działa zestaw darmowych gier [usługa Instant Game Collection - przyp. red.]. To fantastyczna sprawa i będziemy ją kontynuować na PS4.

Dlatego owszem, wprowadzamy płatność za tryb sieciowy, ale z uśmiechem na ustach mówię czytelnikom, że za te 5 euro miesięcznie - czy ile to jest - otrzymają nie tylko możliwość grania z innymi, lecz również gry i dodatkowe usługi. I czuję się bardzo wygodnie siedząc tutaj i przekazując te informacje.

Eurogamer: Zatem twoje zdanie jest całkowicie usprawiedliwione przez wartość usługi?

„Każda decyzja projektowa, ale również i biznesowa była analizowana pod kątem dobra graczy."

Jim Ryan: Jak najbardziej. A dodatkowym plusem jest cena 399 euro za konsolę.

Eurogamer: Chcielibyśmy teraz pomówić o używanych grach oraz sieciowym potwierdzaniu autentyczności, z którego będzie korzystał Xbox One. Po pierwsze, co stało za decyzją, aby nie wprowadzać podobnego rozwiązania w PS4? Wydawało się, że pójdziecie szlakiem biznesowym i zastosujecie takie systemy. W końcu produkcja gier staje się coraz droższa, a tworzące je studia stale zwiększają liczbę pracowników. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Jim Ryan: Ten punkt widzenia jest jak najbardziej racjonalny. Jeśli cofniemy się trochę w przeszłość i prześledzimy słowa Andy'ego [House'a], to jasno z nich wynika, że naprawdę projektowaliśmy konsolę z myślą o graczach. Każda decyzja projektowa, ale również i biznesowa była analizowana pod kątem dobra graczy. I nie było tutaj żadnych kompromisów. Pewne rozwiązania, które mnie jako księgowemu niezbyt odpowiadały, nie miały racji bytu z powodu osobistych preferencji. Najważniejsze było to, czego chcą gracze.

Wczorajsze reakcje dowiodły, że podjęte przez nas kroki okazały się słuszne.

Eurogamer: Wiemy, że Sony nie ogranicza poczynań wydawców i w tej kwestii nic się nie zmieniło od czasów PlayStation 3. Nie wnikacie również w system Online Pass. Jednak, co by się stało, gdyby duży wydawca zdecydował się ograniczyć handel gier używanych na PlayStation 4 - czy możecie w takiej sytuacji w jakiś sposób interweniować?

Jim Ryan: Nasza filozofia pozostaje bez zmian. Nie musicie się zatem z naszej strony obawiać żadnych kodów w postaci Online Pass, ani żadnych innych utrudnień w handlu używanymi grami. Jeśli jednak jakiś wydawca zdecyduje się na podobne kroki, to niewiele możemy w tej kwestii zdziałać.

Z tego, co słyszałem, na konsolach obecnej generacji raczej odchodzi się od takich rozwiązań jak Online Pass. Znam dwóch czy trzech wydawców, którzy zrezygnowali z tego rozwiązania.

Eurogamer: Jakie odczucia ma w tej kwestii Sony? I co sądzicie o dalszych krokach wydawców - czy zaryzykują oni konflikt z graczami uniemożliwiając im handlowanie używanymi grami czy też zrezygnują z takich działań?

Jim Ryan: Według mnie, wydawcy odpuszczą. Przynajmniej ja bym tak postąpił, chociaż nie mogę w tym miejscu wypowiadać się za firmy.

Upraszając nieco sprawę - PlayStation 4 będzie oferować to samo środowisko, które istniało na PlayStation 3, gdzie system Online Pass po prostu się nie sprawdził. I to zarówno w kontaktach między wydawcami i graczami, a także, jeśli dobrze zrozumieliśmy, w kwestiach ekonomicznych.

Eurogamer: Czy według was w interesie wydawców, w tym Sony, nie leży ograniczenie handlu używanymi grami? Czy uważacie, że dochody ze sprzedaży nowych egzemplarzy w długim okresie czasu wpłyną pozytywnie na przemysł gier?

„Ekosystem gier wideo jest bardzo skomplikowany i delikatny, a handel grami używanymi odgrywa w nim znaczącą rolę."

Jim Ryan: Ekosystem gier wideo jest bardzo skomplikowany i delikatny, a handel grami używanymi odgrywa w nim znaczącą rolę. Wystarczy spojrzeć na rynek brytyjski, który pozostaje jednym z największych w Europie i gdzie istnieje bardzo delikatne środowisko sprzedaży detalicznej. Gracze ci stanowią jednak kluczowe źródło dochodu.

Jeśli spojrzymy z boku, to zauważymy, że kluczową kwestią jest maksymalny rozwój, tak bardzo jak to tylko możliwe. W przypadku odniesienia sukcesu wszyscy mogą na tym zarobić. Nie mogę mówić za wszystkich, jednak kiedy zaczynasz narzucać ograniczenia, które mogą sprawić, że mały kawałek ciastka stanie się bardziej lukratywny dla pewnych udziałowców, oznacza to, że całe ciastko jest tylko w połowie tak duże, jak mogłoby być. Tak więc jest to dość głupie zachowanie.

Podsumowując naszą filozofię - robimy tylko to, co gracze uznają za słuszne.

Eurogamer: Usługa chmury ma pojawić się na PS4 na początku 2014 roku. Czy możesz nam powiedzieć, kiedy rozwiązanie to trafi do Europy?

Jim Ryan: Nie mogę. Mogę tylko zdradzić, że jest to w planach, ale na chwilę obecną nie podam więcej szczegółów.

Życie i pracowanie w Europie jest czystą przyjemnością z powodu ogromnej różnorodności kultur, języków i unikalnych miejsc. Jednak kiedy przychodzi do uruchomienia usług pokroju Gaikai, związanych z przesyłem danych, europejskie tereny sprawiają nie lada trudności z powodu skomplikowania i różnorodności uregulowań. Dlatego pracujemy nad tym, z czasem na pewno usługa ta się pojawi, jednak obawiam się, że na chwilę obecną nie mogę podać dokładnej daty.

Eurogamer: Byłeś już o to pytany, ale zapytam jeszcze raz: co dzieje się z The Last Guardian? Jack Tretton powiedział, że projekt został przerwany. Czy został anulowany? Proszę być szczerym. Nasi czytelnicy chcą to wiedzieć.

Jim Ryan: Nie wierzę, że został anulowany. Gdyby tak się stało, pojawiłaby się jakaś informacja. Kluczowym słowem w tym przypadku jest cierpliwość.

Eurogamer: PS4, to drugie słowo?

Jim Ryan: A ha ha ha ha ha!

Eurogamer: Ono również zaczyna się na p! [cierpliwość - ang. patience - przyp. red.]

Jim Ryan: Ha ha! Podobnie jak PS3.

Eurogamer: Ha ha. W porządku.

Reklama

Skocz do komentarzy (9)

O autorze

Redakcja

Redakcja

Eurogamer.pl

Bardzo lubimy pracę zespołową.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (9)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami