Robocop, Terminator i Far Cry 3: Blood Dragon

Dean Evans, dyrektor kreatywny w Ubisoft Montreal: „Miło jest wybrać inny kierunek.”

Co jeszcze można powiedzieć o Far Cry 3: Blood Dragon? Po serii przecieków, mniej lub bardziej uciążliwych dla Ubisoftu, zostało już niewiele szczegółów, o których nie usłyszeliśmy w plotkach i zapowiedziach lub po prostu zobaczyliśmy na YouTube'ie.

Ale rozmawiając z dyrektorem kreatywnym produkcji, okazuje się, że do powiedzenia pozostało jeszcze sporo. Dean Evans chętnie opowiada o szczegółach, używając przy tym entuzjastycznego, kolorowego języka. Brodaty Brytyjczyk w nieco za dużych okularach i bluzie od producenta ubrań dla skaterów świetnie ilustruje zbuntowany duch rozgrywki, który definiuje także Blood Dragon.

Zobacz także: Far Cry 3 - Poradnik

- Chodzi o to pojedyncze światło w pokoju - wyjaśnia, podskakując energicznie na krześle. - Mama i tata poszli już spać, a ty jesteś na dole, obok ciebie leży Vic 20, na półce stoi czarnobiały telewizor, a w drugim rogu Atari. Obserwowałeś, jak zmieniały się te konsole, ale nie zmieniła się jedna rzecz - te same, gówniane filmy akcji, wypalające oczy. Oglądasz Robocopa po raz tysięczny, a scenę na posterunku policji z Terminatora znasz na pamięć.

Blood Dragon to właśnie kompilacja tych momentów. Żywe wspomnienie nocnego oglądania filmów na VHS - odtworzone w brudnym, neonowym świetle, z rozmytym filtrem obrazu. Produkcję stworzył zespół odpowiedzialny za Far Cry 3, pod kierownictwem Evansa, który wcześniej pracował nad założeniami Assassin's Creed 3. Był także reżyserem trailerów i menedżerem w Rockstar, skąd wyniósł brak poszanowania dla stereotypów kulturowych.

- Było kilka opcji i kilka różnych podejść - tłumaczy Evans, mówiąc o pracach Ubisoft Montreal nad przemianą Far Cry 3 w Blood Dragon. - Ale na pewno nie chcieliśmy zrobić czegoś „bezpiecznego”. Pracujemy w branży, która raczej unika wszelkiego ryzyka. Ale dali nam wolną rękę, mogliśmy powiedzieć: „P***dolę to! Zrobimy, co chcemy”.

Nie ma bezpośredniego związku pomiędzy tropikalną wyspą Rook Island z Far Cry 3 i wizją Blood Dragon, wyciągniętą wprost z neonowych koszmarów. Jakiekolwiek powiązanie nie miałoby zresztą większego sensu. Evans wyjaśnia historię z wykorzystaniem czegoś, co można chyba określić jako „Najlepszą na Świecie Prezentację Power Point”. Koszmarny scenariusz i okropna fabuła nawiązuje do tych „najgorszych”, lecz jednocześnie najciekawszych elementów produkcji filmowych lat 80.

Wszystkie nawiązania do kina akcji najlepiej jest odkryć samemu. A jest w czym wybierać. „Jeśli zamierzasz strzelać z tej obrotówki z helikoptera, to równie dobrze robić to, słuchając Long Tall Sally” - objaśnia początek gry Evans, nawiązując niezbyt subtelnie do filmu „Predator” z 1987 roku. Jeżeli jednak pominiemy smaczki z filmów, wyjdzie na jaw, że mamy do czynienia po prostu z Far Cry 3, ubranym w nowe ciuszki. Co oczywiście nie jest niczym negatywnym.

„Wszystkie nawiązania do kina akcji najlepiej jest odkryć samemu. A jest w czym wybierać.”

Pierwsze 30 minut gry, które zdążyło już ukazać się w Internecie - to liniowy samouczek, który przedstawia także głównego bohatera - przepakowanego Reksa Colta. Twórcy zadbali również o możliwość rozwoju postaci, a rozgrywkę zaczynamy z wieloma zdolnościami, które odblokowaliśmy dopiero pod koniec kampani Far Cry 3. Możemy oddychać pod wodą, spadać z dowolnej wysokości bez uszczerbku na zdrowiu czy łączyć egzekucje wrogów w długie combosy.

Odpowiednik Rook Island, stworzony na potrzeby Blood Dragon jest nieco mniejszy - wyspa przypomina rozmiarami południową cześć archipelagu z Far Cry 3. Ale i tutaj nie zabraknie garnizonów wroga i baz chronionych polem siłowym. Przejmowanie obozowisk wroga dobrze już znamy z podstawowej wersji gry, ale otrzymujemy także dodatkową opcję. Przeciwników możemy wykończyć, wabiąc gigantycznego smoka, który wykończy wrogów strzelając z zamontowanych w oczach laserów.

- Weź tygrysa, napompuj go kilogramami narkotyków. Następnie weź mokry ręcznik i zacznij napieprzać go po tyłku, aż ruszy na wroga - obrazowo opisuje możliwości smoka sam Evans. - Kto nie lubi laserów, strzelających z oczu? Takie coś jest super.

Ostatecznie wszystkie elementy z Far Cry 3 zmodyfikowano na potrzeby Blood Dragon i efekty są wyśmienite. Weźmy na przykład nowe zagrożenie, czyhające w zbiornikach wodnych. - Nazywają je cyber-rekinami - wyjaśnia Evans. - Nie mają żadnych nowych ataków, ale za to dostały chromowaną skórę i neonowe zęby i oczy. Tylko poczekajcie, aż zobaczycie je płynące w waszym kierunku, błyszczące uzębieniem. Mamy też cyber-pantery. Tworzenie nowego wyglądu dla istniejących zwierząt było bardzo fajne.

Ale co z najstraszliwszym przeciwnikiem z Far Cry 3, kazuarem? - Właśnie! O, k***wa! - krzyczy nagle Evans, którego poziom energii wyszedł właśnie poza skalę. - Dostał czerwone, świecące oczy i zmutowaną skórę. Jest ich teraz dużo więcej. Wstawiliśmy je nawet do niektórych posterunków. W niektórych liniowych misjach też je zobaczysz. Dlaczego? Bez powodu.

Ale w rzeczywistości na pewno jest jakiś powód. Wydany w zeszłym roku Far Cry 3 był jak powiew świeżego powietrza na rynku opanowanym przez strzelanki, z poważną fabułą. Takie samo podejście towarzyszy Blood Dragon. Gra kontynuuje pościg za czystą rozrywką i radością z rozgrywki.

- Na pewno jestem już zmęczony strzelankami, które rozgrywają się w teraźniejszości i stawiają na duże potyczki - przyznaje Evans. - Więc miło jest po prostu wybrać inny kierunek. Całość nie musi koniecznie mieć większego sensu. Spójrzmy na Platinum Games. Zobaczmy, co robi Kojima. Ich produkcje też są często krytykowane, ale ostatecznie liczy sie podejście: „No i co z tego, k***a! Jedziemy! Czy to było szalone? Tak, było super! Czy to było zabawne? Tak, było wspaniałe.” Taki jest w końcu cel gier - dostarczenie rozrywki.

Far Cry 3: Blood Dragon ukaże się 1 maja na PC, PS3 i Xboksa 360 w angielskiej wersji językowej jako samodzielny dodatek, nie wymagający podstawowej wersji gry Far Cry 3. Gra dostępna jest w zamówieniach przedpremierowych na Steamie za 60 zł.

Reklama

Skocz do komentarzy (3)

Autor

Martin Robinson

Martin Robinson

Features and Reviews Editor

Martin is Eurogamer's features and reviews editor. He has a Gradius 2 arcade board and likes to play racing games with special boots and gloves on.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (3)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami