Theme Hospital - Retrospektywa

Wracamy do przecudownej symulacji szpitala, z ogromną dawką humoru i rozgrywką pełną ciekawych wyzwań.

- Symulator szpitala? - pomyślałem na głos. - Dobra, sprawdzę, co to. - I kliknąłem w ikonę Theme Hospital. Przed moimi oczami ukazało się intro gry, w którym lekarz przeprowadza operację za pomocą piły mechanicznej, a w poczekalni na swoją kolej czeka Rogaty Rozpruwacz z Dungeon Keepera. - Aha - wydusiłem z siebie całkiem zdezorientowany. Miałem w końcu niewiele ponad dziesięć lat.

Theme Hospital to wydana w 1997 roku gra strategiczna polegająca na budowaniu i prowadzeniu szpitala. Nie jest to jednak oddział marzeń niczym w Leśnej Górze, bo choroby i sposób ich leczenia przypominają bardziej przygody sarkastycznego doktora House'a niż postępowanie dobrodusznej doktor Zosi.

Na początku stawiamy recepcję przy wejściu do budynku, krzesła w poczekalni, automat z napojami, kilka kaloryferów i oczywiście gabinet, w którym przyjmuje lekarz pierwszego kontaktu, stawiający diagnozę. Z tego miejsca pacjent zostanie odesłany do kolejnego, tym razem specjalistycznego doktora, który uleczy nieszczęśnika na miejscu.

Spodziewajcie się jednak chorób oryginalnych, niespotykanych na co dzień. Ot, jeden pan cierpi na niewidzialność, drugi pacjent przyjdzie z wypełnioną powietrzem głową. Ciekawe przypadki wymagają wyspecjalizowanej terapii. Zatem głowę delikwenta ze zbyt długim językiem umieszczamy przy chirurgicznej gilotynie i „ciach!” - ucinamy problem, czyli kawałek języka. Z kolei napompowaną głowę pacjenta przekuwamy igłą i pompujemy na nowo, formując poprawny wygląd. A wszystko to za opłatą.

„Jeden pan cierpi na niewidzialność, drugi pacjent przyjdzie z wypełnioną powietrzem głową.”

1
Gdy naszą placówkę odwiedza VIP, stajemy na rzęsach, by szybko go wykurować

Theme Hospital reprezentuje typowo komercyjne podejście do medycyny, dlatego szpital, nad którym sprawujemy pieczę, realizuje wszystkie usługi odpłatnie. Każda wizyta pacjenta, postawiona diagnoza i wreszcie terapia to przypływ gotówki na nasze konto. Im trudniejsza do zidentyfikowania jest choroba, tym więcej pieniędzy dostaniemy. Musimy jednak dbać o zatrudnienie specjalistów, recepcjonistek czy złotych rączek (sprzątaczy i konserwatorów w jednej osobie). Czasem nasi podopieczni się buntują i stawiają ultimatum: „albo podniesiesz mi pensję, albo się zwolnię i zacznę produkować gry wideo!”. Poza finansowymi kwestiami należy dbać o dobre samopoczucie pracowników i pacjentów - stawiamy toalety, pokoje wypoczynku dla personelu i rozsądnie ogrzewamy pomieszczenia.

Dobra organizacja finansami i opieka nad pacjentami oraz personelem to połowa sukcesu. Druga to szybka, sprawna rozbudowa szpitala - jeśli zacznie brakować miejsca w murach placówki, możemy wyłożyć worek gotówki na kupno kolejnego budynku. Z biegiem czasu w kampanii pojawia się coraz więcej chorób, które uleczyć można świeżo odkrytymi wynalazkami. Warto inwestować w sprzęt medyczny, bo każdy zadowolony pacjent, to rosnące poważanie dla naszej placówki. Dobra opinia o szpitalu sprawia, że od czasu do czasu nasze skromne progi przekracza VIP, którym trzeba się zająć jak każdym innym pacjentem - godnie.

2
Pan złota rączka zamontował kaloryfer i z tej okazji zrobił sobie przerwę w pracy

Bycie dyrektorem szpitala wcale nie jest takie proste. Na normalnym poziomie trudności już od trzeciego etapu zaczynają się pojawiać problemy - a to pacjenci niezadowoleni z powodu kolejek, a to personel ogłasza włoski strajk, to znów maszyna diagnostyczna ulega awarii, a nam zaczyna brakować przestrzeni i pieniędzy, by wszystkim dogodzić. Spełnianie określonych wymagań scenariusza, np. uleczenie 15 pacjentów lub zarobienie sporej ilości gotówki i utrzymanie wysokiego statusu respektu przybliżają do zwycięstwa i przeprowadzki - każda misja rozgrywana jest w innym szpitalu.

Theme Hospital, pomimo ponad piętnastu lat od premiery, wciąż ma się dobrze. Owszem, gra nie korzysta z dobrodziejstw najnowszych kart graficznych, ale widoczne piksele dodają tylko uroku i zupełnie nie przeszkadzają w rozgrywce. Przyjemna muzyka, rysunkowa grafika i zabawne animacje wciąż dostarczają mnóstwo radości.

To rozbudowana, przemyślana strategia z dużą dawką humoru, która spodoba się zarówno wyjadaczom gatunku, jak i początkującym graczom. Ostudzić zapał domorosłych dyrektorów może jedynie fakt, że testowany obecnie tryb wieloosobowy nie działa, a kampania dla pojedynczego gracza to tylko dwanaście misji. Tak czy inaczej - warto!

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (3)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami