Eurogamer.pl

PlayerUnknown's Battlegrounds - Recenzja

Pożegnanie z survivalem.

PlayerUnknown's Battlegrounds nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To gra, która spopularyzowała formułę rozgrywki zwaną najczęściej battle royale. Zasady są proste: spora grupa uczestników walczy o to, by jak najdłużej pozostać przy życiu na dużej arenie. Produkcja studia Bluehole realizuje te założenia bez zbędnych eksperymentów, oferując bajecznie proste reguły i szalenie satysfakcjonującą rozgrywkę.

W każdej rundzie - która może trwać maksymalnie około 30 minut, o ile oczywiście dotrwamy do końca - bierze udział aż 100 graczy. Zawsze zaczynamy na pokładzie samolotu lecącego nad wielką mapą i w dowolnym momencie skaczemy ze spadochronem, kierując się do swojego celu, który wyznaczamy sobie sami.

To właśnie jedna z największych zalet gry - ta dowolność wyboru punktu startowego. W praktyce ustalamy więc, jaki styl rozgrywki przyjmiemy. Mecz może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od tego, gdzie wylądujemy. Spadnięcie w miasteczku czy w okolicach szkoły - gdzie zawsze jest dużo broni - to gwarancja niemal natychmiastowej walki.

pub1

Miasteczko to praktycznie gwarancja znalezienia dobrej broni

Z drugiej strony, poszybowanie gdzieś w bok i rozpoczęcie zabawy przy samotnym domku na skraju mapy najczęściej oznacza spokojny początek, ale też mniejszą szansę na szybkie znalezienie dobrego ekwipunku. Wszystko zależy więc od nas. Raz możemy mieć ochotę na ryzyko, a kiedy indziej na powolną zabawę w podchody - i rozgrywkę bez problemu dostosujemy do naszych potrzeb.

Zasady są bajecznie proste, co też w pewnej mierze stanowi o sile przyciągania tej gry. Po wylądowaniu staramy się zdobyć broń, plecak i kamizelkę kuloodporną. Musimy też zadbać o to, by nie znajdować się za długo poza granicami wyznaczonego losowo obszaru - zmniejszającego się co jakiś czas, tym samym zmuszającego zawodników do przemieszczania się ku jego centrum.

Dużo czasu spędzamy na bieganiu między skupiskami budynków. Jeżeli trafimy na jakiś pojazd, możemy go użyć, choć licząc się z tym, że narobimy hałasu. Nawet jeżeli unikamy walki, to prędzej czy później trafimy na przeciwnika - i trzeba wtedy pociągnąć za spust. O ile znaleźliśmy gdzieś broń.

Strzelanie na skali realizmu plasuje się gdzieś poniżej mechaniki z DayZ. Nie musimy więc zbytnio przejmować się kierunkiem wiatru i tym podobnymi detalami, ale nie jest też zupełnie zręcznościowo. Gunplay to coś pomiędzy serią ARMA a Battlefieldem, a więc nie ma tu poziomu autentyzmu, który mógłby kogoś odstraszyć.

W zależności od tego, jak chcemy grać, możemy rzadko brać udział w strzelaninach. Jednak nawet sama świadomość, że właściwie wszędzie może czaić się wróg, mocno wpływa na emocje towarzyszące zabawie. Choćbyśmy tylko biegli przez pole czy powoli czołgali się w trawie, to i tak cały czas czujemy lekkie napięcie, co jest kolejną zaletą PUBG. Ta gra może wydawać się nudna tylko biernemu obserwatorowi.

Podczas każdego meczu możemy znaleźć wiele zróżnicowanych rodzajów broni. Mamy kilka typów pistoletów i rewolwerów, strzelb, wiele karabinów automatycznych i pół-automatycznych. Jest nawet kusza - choć średnio przydatna. Do tego granaty, także dymne i błyskowe, oraz koktajle Mołotowa. Jest czym siać zniszczenie.

Warto też przypomnieć, że PUBG nie jest grą typowo survivalową. Nie ma tu więc aspektu dbania o to, by nasza postać jadła i piła, czy uważała na wychłodzenie - jak choćby w DayZ, Rust i tym podobnych. Twórcy ograniczają się wyłącznie do elementu walki i eksploracji, jak w cały gatunku battle royale. To doskonała odmiana po klasycznej walce o przetrwanie.

pub3

Możemy obserwować postać zza pleców, ale celować z perspektywy FPP

Gadżety wszech czasów Cuda nad cudami. Gadżety wszech czasów

Premierowa wersja gry zaoferowała nie tylko drugą lokację, ale też ulepszony interfejs i - przede wszystkim - lepszą optymalizację. Wciąż pozostawia ona nieco do życzenia, a drobne techniczne niedociągnięcia mogą w pierwszych chwilach trochę przeszkadzać, jak choćby dziwnie działające czasem przeskakiwanie nad płotami czy murkami. Jednak wystarczy kilkanaście minut, by zupełnie przyzwyczaić się do tego, jak wygląda rozgrywka.

Battlegrounds nawet po wielu godzinach, dniach, tygodniach i miesiącach gry bawi i wciąż potrafi zaskoczyć. Wprowadzenie drugiej mapy to świetny powiew świeżości, ale nawet bez tej dodatkowej lokacji gra byłaby warta polecenia. Oferuje bowiem dobrze przemyślaną rozgrywkę, której styl determinujemy samodzielnie. Każda runda może wyglądać inaczej - i to chyba najmocniejsza strona PUBG.

Platforma: PC, Xbox One (wczesna wersja) - Premiera: 20 grudnia 2017 (wersja 1.0 na PC) - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: strzelanka, sieciowa - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: ok. 80 zł - Producent: PUBG Corporation - Wydawca: PUBG Corporation

PlayerUnknown's Battlegrounds - Recenzja Mateusz Zdanowicz Pożegnanie z survivalem. 2017-12-22T09:55:00+01:00 4 5
Reklama

Komentarze (4)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...