Eurogamer.pl

Marvel's Guardians of the Galaxy: The Telltale Series - Recenzja

Przebłysk dawnej formy.

Ostatnie produkcje Telltale nie porywały tak, jak pierwsze The Walking Dead czy The Wolf Among Us, co sugerowało, że spece od filmowych przygodówek postawili na ilość, a nie jakość. Doniesienia o problemach i zwolnieniach nie napawały optymizmem, dlatego miło powiedzieć, że Strażnicy Galaktyki naprawdę dają radę. To świetna przygoda, mimo pewnych niedociągnięć.

Już pierwszy odcinek prezentował się obiecująco, pokazując marvelowskich bohaterów jako pełną problemów rodzinę, która potrafi dokonywać wielkich rzeczy i jednocześnie potwornie się ze sobą kłócić. To motyw przewodni całego sezonu, bo opowieść o przygodach gwiezdnych awanturników, mimo że pełna eksplozji, pościgów i bitew, tak naprawdę skupia się na relacjach między postaciami, ich lękach i poczuciu straty, które łączy całą drużynę.

Dziesięciogodzinna przygoda przypomina, co Telltale robi najlepiej - opowiada o emocjach i konfliktach, które pchają bohaterów do przodu. Kreacje postaci oparte są bardziej o komiksy niż filmowe wcielenia Strażników, co przekłada się na nieco inną dynamikę zespołu. Star Lord na każdym kroku walczy o utrzymanie drużyny w całości, Gamora zmaga się z własnymi demonami, a Rocket jest tak irytujący, że momentami chciałoby się go zostawić na jednej z odwiedzanych planet. Kiedy jednak spojrzymy na bohaterów jako członków zespołu, wszystko do siebie pasuje i tworzy solidną, spójną całość.

gotg1

Często naprawdę obchodzi nas, co postacie mają do powiedzenia - scenarzyści w większości przypadków się spisali

Gra Telltale zabiera nas na epicką - jak przystało na Strażników - przygodę, rzucając przeciw bohaterom nie tylko Thanosa, ale także znaną z komiksów Halę, jedną z ostatnich żyjących przedstawicieli Kree. Podczas pięciu epizodów zobaczymy parę starć z niebieskoskórymi kosmitami, wysadzimy parę rzeczy w powietrze i uratujemy galaktykę.

5 kontrowersyjnych momentów w historii GTA Szokowanie to nie nowość. 5 kontrowersyjnych momentów w historii GTA

Cała przygoda jest istną karuzelą emocji - co chwila przechodzimy od humorystycznych wstawek, spośród których wyraźnie wybijają się te z Draxem, do poważnych scen, gdzie mówi się o przeszłości bohaterów i tym co stracili. Ciągłe zmiany tonu początkowo sprawiają, że trudno wczuć się w pełne żalu i nostalgii sceny. Szczególnie w epizodzie drugim scenarzyści wyraźnie męczą się z tymi przejściami i dopiero od połowy sezonu znajdują odpowiednią równowagę, pozwalając poczuć ciężar decyzji, jakie podejmują bohaterowie.

Co ważne, historia rozwidla się w sposób, jakiego nie widzieliśmy w grach Telltale od dłuższego czasu, a wybory gracza faktycznie wpływają na to, jak potoczy się przygoda. Nie wszystko ma tu oczywiście nieodwracalne konsekwencje, ale jednak świadomość, że gra może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od tego, co zrobimy w kilku kluczowych punktach historii, daje nadzieję, że Telltale przypomina sobie, jak tworzyć naprawdę ciekawe fabuły.

Odświeżona wersja przygodówkowego silnika radzi sobie całkiem nieźle w prezentowaniu komiksowych postaci i otaczającego je świata, szczególnie gdy mówimy o bardziej statycznych scenach. Walki, pościgi i inne momenty akcji wyglądają dość koślawo, wyraźnie sugerując, że platforma Telltale nie nadaje się do wszystkiego. Co ciekawe, sceny zawierające quick-time eventy prezentują się zazwyczaj całkiem nieźle, a większość przycięć i „czkawek” zdarza się w momentach, gdy gracz przez dłuższą chwilę nie musi nic kliknąć, ani wybrać opcji dialogowej.

Trudno natomiast odmówić uroku dwuwymiarowym planszom prezentującym kolejne odwiedzane planety, czy bazę Strażników, Knowhere. Wszędzie, gdzie oglądamy malowane plansze, świat gry wydaje się ładniejszy, choć sceny, w których malowane tła łączone są z trójwymiarowym otoczeniem potrafią wywoływać pewien dysonans.

Ścieżce dźwiękowej daleko do starannie wyselekcjonowanego przez Jamesa Gunna soundtracku z pierwszych filmowych Strażników. Trudno jednak narzekać, gdy w głośnikach rozbrzmiewa Electric Light Orchestra czy Queen, szczególnie że twórcy serwują nam kilka ładnie ilustrowanych muzyką scen.

gotg2

Nie zabrakło scen akcji - choć to nie one stanowią o sile gry

Marvel's Guardians of the Galaxy daje nadzieję, że Telltale wciąż jest w stanie zaserwować coś naprawdę ciekawego, nawet jeśli formuła, na której bazują kolejne gry studia, wydaje się już mocno zgrana. Sezon oferuje sporo emocji i kilka wyróżniających się, zapadających w pamięć scen oraz możliwość zrozumienia, co humanoidalne drzewo chce powiedzieć, gdy wciąż powtarza swoje imię. Warto poświęcić jej dziesięć godzin.

Platforma: PC, PS4, Xbox One, Mobile - Premiera: 10 listopada 2017 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: Przygodowa - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: ok. 90 zł - Producent: Telltale Games - Wydawca: Telltale Games

Marvel's Guardians of the Galaxy: The Telltale Series - Recenzja Artur Cnotalski Przebłysk dawnej formy. 2017-11-30T15:36:00+01:00 4 5
Reklama

Komentarze

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...