Eurogamer.pl

Call of Duty: WW2 - Recenzja

Dobra kampania i udany multiplayer.

Seria wraca do historycznych korzeni, oferując dobrą kampanię i udany tryb dla wielu graczy.

Konflikt globalny w serii strzelanek od Activision oferował już wiele okresów historycznych. Po futurystycznych starciach, powrót do czasów II wojny światowej jest bezpośrednią odpowiedzią na wieloletnie prośby fanów. Choć kampania w kwestii oryginalności pozostawia nieco do życzenia, to tryb multiplayer udowadnia, że cykl może jeszcze zainteresować czymś nowym, przy okazji stanowiąc niezły test umiejętności.

W trybie dla jednego gracza poznajemy historię szeregowego Davisa. Rozpoczyna się dość sztampowo - inwazja aliantów na plażę w Normandii. Trupy ścielą się gęsto, a główny bohater wraz ze swoim oddziałem przedzierają się przez pole bitwy, powoli zdając sobie sprawę, że ich przetrwanie w dużej mierze zależne jest od szczęścia. Dowódca to psychopata, który rozkazy uznaje za wartość wyższą od życia swoich ludzi, a każda kolejna misja rozwija ten obraz, by ostatecznie wyjaśnić przyczynę takiego podejścia.

W całej zaprezentowanej opowieści nie ma nic, czego nie można by przewidzieć, a fabuła okazuje się raczej banalna. Nie oznacza to jednak, że ostatnie minuty nie potrafią wzruszyć i skłonić do refleksji na temat okrucieństw wojen globalnych. Po prostu brakuje tu czegoś więcej, co nie wydaje się już mocno oklepane przez popkulturę.

Rozgrywka w kampanii pełni rolę rozgrzewki przed trybami wieloosobowymi i jest w miarę przyjemna. Przez większość czasu po prostu biegamy między zasłonami z członkami naszego zespołu, którzy zawsze poratują apteczką, amunicją, albo granatami, gdy tylko ich o to poprosimy. Zdarzają się wyjątki w postaci prowadzenia czołgu, samolotu, jednak to tylko krótkie przerywniki od ustalonej normy.

codrecka1

W kampanii zabrakło automatycznej regeneracji zdrowia - ale nieśmiertelny towarzysz może podrzucić nam apteczkę, gdy tylko jest w pobliżu

Misja szpiegowska - zapowiadająca się najciekawiej - z członkinią ruchu oporu w nazistowskim budynku jest tak krótka, że zanim nacieszymy się interesującą odmianą, to ponownie wracamy do mocno znajomej formuły strzelania. Szkoda, bo etap ten był pierwszym i jedynym, który stanowił przyjemne urozmaicenie lekkiej monotonii rozgrywki.

Zobacz: Call of Duty: WW2 - Poradnik, Solucja

Najlepsze strzelanki Dla każdego coś fajnego. Najlepsze strzelanki

Strzelanie w trybie fabularnym jest dość przyjemne i satysfakcjonujące. Na normalnym poziomie trudności momentami czujemy przyszpilenie przez wroga i zagrożenie ze strony każdego strzelca. Walka nie wydaje się aż tak oskryptowana, jak zwykle - wczytując stan gry może zdarzyć się, że zabijemy granatem całą grupę wrogów, ale przy ponownym podejściu ci sami wrogowie wybiorą inną trasę ataku i nie pozwolą zastosować tej samej taktyki.

Zupełnie niepotrzebne wydają się quick-time eventy w dramatycznych scenach - na przykład podczas walki w zwarciu czy efektownej ucieczki. Przez większość czasu gra dzieli się na rozgrywkę płynnie przechodzącą w filmiki - nie potrzebujemy jeszcze dodatkowych, niespodziewanych elementów, gdzie musimy przesunąć kursor w linii prostej i wcisnąć guzik, by stało się coś widowiskowego.

Kontynuacja recenzji na następnej stronie

Reklama

Komentarze (13)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...