Eurogamer.pl

Oriental Empires - Recenzja

Chińska Cywilizacja.

Osadzona w starożytnych Chinach strategia 4X wyraźnie inspiruje się serią Civilization, chociaż wiele rzeczy robi po swojemu.

Twórcy gier komputerowych, przynajmniej tych skierowanych na zachodnie rynki, rzadko zajmują się historią Chin. Oriental Empires zabiera nas w podróż do Państwa Środka na długo przed tym, jak stało się jednym wielkim krajem i daje możliwość zmierzenia się z kilkunastoma państewkami, których władcy starają się zasiąść na cesarskim tronie.

Produkcja Shining Pixel na pierwszy rzut oka przypomina połączenie Cywilizacji z wielkimi bitwami - mamy tu zbudowaną z heksów mapę, toczoną w turach rozgrywkę i rys historyczny, który sam w sobie stanowić ma jedną z atrakcji. Ten ostatni element szybko okazuje się niestety dość płytki, bowiem tło historyczne sprowadza się do nazewnictwa miast, jednostek czy technologii. Nie dostaniemy tu ani ciekawych informacji o kolejnych epokach, ani żadnego smaczku w stylu Seana Beana przytaczającego różne cytaty pisarzy, artystów czy naukowców.

Rozbudowa naszego własnego królestwa składa się z kilku filarów - konstruowania miast, które stopniowo obrosną w farmy i sieć dróg, wynajdowania kolejnych ulepszeń w czterech drzewkach technologii i z prowadzenia polityki. Obok dyplomacji, która proponuje dość standardowe dla gier strategicznych opcje, ten ostatni aspekt zawiera także edykty, które w znacznym stopniu zmieniają przebieg rozgrywki.

Tego samego nie można powiedzieć niestety o drzewku technologicznym. Choć badamy jednocześnie cztery różne aspekty społeczeństwa, w tym rzemiosło i sztukę wojenną, tylko usprawnienia militarne regularnie odblokowują nowe jednostki czy budynki. Odkrycia, które o jeden punkt podnoszą autorytet czy kulturę naszego królestwa, odciskają się co prawda na ekonomii i poziomie zadowolenia chłopstwa oraz szlachty, ale są po prostu nudnymi cyferkami na ekranie.

20171003125006_1

W bitwach musimy tylko wskazywać kierunek ruchu naszych oddziałów, ale z uwzględnieniem różnych manewrów po drodze, by zaskoczyć wroga

Nieodzownym elementem strategii 4X jest eksploracja, która tutaj wypada nienajlepiej. Choć na mapie świata znajdziemy specjalne wydarzenia aktywowane jedynie za pomocą dowódców. Przypominają one nieco wioski z Cywilizacji choć mogą mieć znacznie większy wpływ na przebieg gry - opcja pozyskania dodatkowego lidera, gdy na początku dysponujemy zazwyczaj dwoma, znacząco zwiększa nasze strategiczne możliwości.

Jednym z najbardziej frustrujących elementów Oriental Empires jest fakt, że twórcy bardzo niechętnie podeszli do tłumaczenia mechaniki i różnych rozwiązań. Świetnym przykładem jest opcja budowy przystani, która - zgodnie z opisem - ma w dość znaczący sposób odbijać się na skuteczności handlu w danym mieście. Sęk w tym, że gra nie informuje nas, jak dokładnie działa to udogodnienie - zbudowanie go nie przynosi widocznych zmian w gospodarce. Ponadto, informacje bonusach z budynków skryte są w rozwijanym menu, a zwykłe opisy struktur nie mówią o nich zbyt wiele.

Problemy tego typu psują przyjemność z rozbudowy królestwa, która pod wieloma względami jest bardzo ciekawa - gracz musi między innymi pilnować, by nie przepracować skłonnych do buntów chłopów, co samo w sobie w odczuwalny sposób zmienia dynamikę rozgrywki. Dokładając do tego troskę o zadowolenie szlachty, dostajemy całkiem przyzwoitą dynamikę rozwoju.

Ekonomiczna strona rozgrywki potrafi frustrować, z początku bowiem trudno połapać się, jak uzyskiwać przychody pozwalające w przyzwoitym tempie stawiać budynki i ulepszenia. Dopiero po paru godzinach i kilku podejściach do rozgrywki udało mi się ustalić, w co inwestować, by w miastach zaczęły pojawiać się kosztujące setki, czy nawet tysiące sztuk złota warsztaty i ośrodki szkoleniowe dla wojsk.

Gadżety wszech czasów Cuda nad cudami. Gadżety wszech czasów

Nawet najlepiej prowadzone królestwo może ucierpieć na skutek katastrof naturalnych. Zdarzenia tego typu potrafią solidnie nas opóźnić, zatrzymując postępy wojsk lub wzbudzając niepokój w miastach, gdzie ledwie przywróciliśmy porządek. Rzadziej dostaniemy też pozytywne bonusy, stabilizujące sytuację i zapewniające dodatkowy dochód. Urozmaicenie to byłoby jednym z lepszych aspektów Oriental Empires, gdyby nie fakt, że jest kompletnie losowe, przez co zdarza się, że chłopi zbierają obfite plony w samym środku zimy.

Shining Pixel dość ciekawie podeszło do systemu turowego. Zamiast dać uczestnikom szansę wykonania swoich akcji - przesunięcia armii czy atakowania przeciwników - po kolei, wszystkie decyzje podejmujemy równolegle, a dopiero zakończenie tury wprowadza w życie rozkazy. W efekcie czasem jednocześnie zaczyna się nawet kilka bitew.

Dostępne do werbunku jednostki należą do jednej z dwóch podstawowych kategorii - chłopstwa i szlachty. Przedstawiciele drugiej kategorii niemal zawsze są lepiej uzbrojeni i skuteczniejsi, jednak rekrutują się znacznie wolniej i pobierają olbrzymi żołd, co zmusza nas do polegania na słabszych, ale tańszych wieśniakach.

Sporą rolę odgrywają też dowódcy, prowadzący własne, niewielkie oddziały ochroniarzy. Ich zdolności bojowe zwiększają skuteczność sojuszniczych wojsk. Szkoda tylko, że twórcy nie zdecydowali się na zaimplementowanie specjalnych taktyk i zdolności, które czyniłyby trudnych do zdobycia liderów nieco bardziej unikalnymi.

20171003003642_1

Mapa nie jest szczególnie bogata w detale i interesujące miejsca

Starcia rozgrywają się poza naszą kontrolą - armie zmierzają w wyznaczonym wcześniej kierunku, a jeśli po drodze napotkają wroga, stają z nim do walki na mapie świata, aż jedna ze stron nie podda się i ucieknie. Prowadzimy tu liczne zastępy wojsk, a na każdy polu może znajdować się nawet osiem jednostek armii, więc momentami skala bitew jest spora. Jest też chaotycznie przez niezbyt czytelnie odwzorowanie wykonywania naszych rozkazów.

Największym zawodem są jednak rezultaty kolejnych potyczek. Nawet jeśli pełna armia wpadnie na pojedynczą grupę bandytów, zabicie ich w jednym starciu jest praktycznie niemożliwe. Zmusza nas to do ścigania wrogich armii przez wiele tur, marnując czas na drobne bitwy, których nawet nie chce nam się oglądać. Doskwiera to szczególnie podczas oblegania miast, gdzie pojedyncza grupa wieśniaków broni się przed wielką armią niemal bez końca.

Oriental Empires potrafi przyciągnąć do ekranu na długo, choć może wymagać to przymknięcia oka na parę problemów. Część z nich wynika z faktu, że twórcy próbowali w bardziej realistyczny niż u konkurencji sposób odwzorować niektóre mechaniki i zjawiska - ale realizm nie zawsze jest przyjacielem dobrych gier komputerowych.

Platforma: PC - Premiera: 14 września 2017 - Wersja językowa: polska - Rodzaj: strategia - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa (od 5 października) - Cena: ok. 90 zł - Producent: Shining Pixel - Wydawca: Techland Wydawnictwo

Reklama

Komentarze

Załóż konto

lub