Eurogamer.pl

Filary Ziemi, Księga pierwsza: Z popiołów - Recenzja

Świetny start.

Filary Ziemi wyglądają świetnie, a pierwszy epizod zarysowuje sporo ciekawych wątków fabularnych, choć produkcja przemówi raczej do fanów Gry o Tron z katalogu interaktywnych opowieści studia Telltale, nie do miłośników klasycznych tytułów przygodowych i klikania „wszystkiego na wszystkim”.

Produkcję przygotowano na podstawie książek z cyklu „Filary ziemi” autorstwa Kena Folletta. Seria jest w Polsce szerzej nieznana, ale to nawet dobrze, ponieważ mamy do czynienia ze stosunkowo wierną adaptacją - jeśli czytaliśmy powieści, wiemy dokładnie, co wydarzy się w grze. Poszczególne wydarzenia niekiedy rozgrywają się inaczej, lecz podstawowe założenia pozostają bez zmian.

Akcja toczy się więc w mrocznych latach średniowiecza, w XII-wiecznej Anglii. Ciągłe wojny, wszechobecna bieda, kościelna władza, wykorzystująca poddanych szlachta - wszystko to bardzo dobrze udaje się odwzorować. Efekt końcowy przywodzi na myśl wspomnianą „Grę o Tron”, gdyby usunąć z niej wszystkie elementy fantasy.

1

Tła świetnie oddają klimat średniowiecza

Na zmianę wcielamy się w kilka postaci, których losy - pozornie odizolowane - bardzo szybko zaczynają się zazębiać. Mnich Philip nieco wbrew własnej woli zostaje przeorem sporego opactwa i zmaga się z problemami rodem z „Imienia Róży”, starając się rozwiązać tajemnicę nie jednej, lecz kilku zbrodni i szukając swojego miejsca w świecie wielkiej polityki.

Jest też wychowywany w lesie chłopak o imieniu Jack. Jego ścieżki szybko łączą się z budowniczym Tomem, który wraz z własną rodziną podejmuje się odbudowy okazałej katedry, która spłonęła w tajemniczych okolicznościach. Podział na wielu bohaterów może sugerować chaos, lecz każda część Filarów Ziemi została podzielona na siedem zgrabnych rozdziałów, a scenariusz jest bardzo dobrze zaplanowany, więc nie sposób się pogubić.

Scenariusze w grach wideo często pozostawiają wiele do życzenia, ale bazowanie na świetnej przecież książce ułatwiło zadanie twórcom gry. Fabuła jest jedną z mocniejszych stron produkcji, wielowątkowa opowieść wciąga, tajemnicza przeszłość niektórych postaci pobudza wyobraźnię, a liczne intrygi zachęcają do popychania akcji do przodu.

Pod niektórymi względami jest chyba nawet lepiej niż w książce. Dla przykładu, Follett ujawnia tożsamość i losy Jacka bardzo wcześnie, podczas gdy gra stawia na nieco inną strukturę, oferując jeszcze jeden ciekawy wątek do odkrycia.

Rozgrywka stanowi połączenie interaktywnej opowieści z ograniczonymi do minimum elementami przygodówki. Nigdy nie musimy zbyt długo zastanawiać się nad kolejnym krokiem, nie zbieramy wielu przedmiotów, a te przenoszone szybko wykorzystujemy. Fani bardziej klasycznego klikania będą rozczarowani, ale gra się przyjemnie - wydarzenia płyną do przodu w sprawnym tempie.

Mimo wszystko elementów interaktywnych jest więcej niż w przypadku tytułów od Telltale i można przyznać, że twórcy znaleźli dobry kompromis dla interaktywnej opowieści. W tym kontekście dziwić może mini-gra wymagająca wciskania przycisków w odpowiednim momencie. Jej poziom trudności jest niski, ale rytm zabawy zostaje zaburzony.

Podczas licznych dialogów stale podejmujemy także mniejsze i większe wybory. Większość z nich jest raczej pozorna i prowadzi do tych samych efektów końcowych, choć na razie trudno wyrokować - twórcy przygotowują jeszcze dwie księgi, a więc czternaście rozdziałów opowieści. Obecnie nic nie wskazuje na to, by decyzje miały w znaczącym stopniu wpłynąć na wydarzenia.

2

Tylko po ca ta mini-gra?

Kolekcjonerskie perełki Cenne i rzadkie egzemplarze gier wideo. Kolekcjonerskie perełki

Odpowiedzialne za prace studio Daedalic Entertainment to mistrzowie gatunku klasycznych przygodówek, więc nie powinno chyba dziwić, że Filary Ziemi to także przepiękne, ręcznie rysowane tła. Ilustracji przygotowano całe mnóstwo, a wszystkie są przekonujące i świetnie odwzorowują mroczne średniowiecze, zimne opactwo czy XII-wieczne osady.

Modele postaci wypadają już nieco gorzej, z mocną stylizacją i nietypowymi proporcjami. Nie są brzydkie, lecz wyraźnie kierowane określoną dyrekcją artystyczną. Wizja deweloperów pod tym względem jest spójna, lecz nie wszystkim musi przypaść do gustu. Irytować może także konieczność oglądania powtarzających się animacji podczas dialogów - tekst możemy pominąć, lecz scenkę musimy obejrzeć i tak.

Jak na pierwszy z trzech rozdziałów przystało, pierwsza księga Filarów Ziemi dopiero zarysowuje szerszą opowieść i zostawia wiele otwartych pytań. Co jednak najważniejsze, wciągająca opowieść i ciekawi bohaterowie sprawiają, że chcemy poznać odpowiedzi.

Filary Ziemi, Księga pierwsza: Z popiołów - Recenzja Daniel Kłosiński Świetny start. 2017-08-11T10:10:00+02:00 4 5
Reklama

Komentarze

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...