Eurogamer.pl

Call of Duty: WW2 pokaże swastyki tylko w kampanii

Multiplayer to inna bestia.

Powrót serii Call of Duty do czasów II wojny światowej zmusza odpowiedzialne za prace Sledgehammer Games do poradzenia sobie z nazistowską filozofią oraz ikonografią. Studio postanowiło między innymi nakreślić wyraźną linię między kampanią fabularną oraz multiplayerem.

Dlatego też swastyki zobaczymy wyłącznie w opowieści dla pojedynczego gracza, podczas gdy w zmaganiach wieloosobowych chodzi o to, by gracz mógł wcielić się w kogo tylko zechce.

1

Krzyż Żelazny jest bezpieczniejszy

- W kampanii chodzi o zaoferowanie wysokiej jakości rozrywki, przy jednoczesnym uszanowaniu największego konfliktu w historii świata i ludzi, którzy stracili podczas niego życie - wyjaśnia współzałożyciel Sledgehammer Games Michael Condrey w rozmowie z Eurogamerem.

- Tryb wieloosobowy zakłada połączenie społeczności fanów Call of Duty. Tempo jest szybsze, z brutalnością nieco odmienną od ostatnich kilku odsłon cyklu. Mogliśmy pozwolić sobie na pewne kreatywne innowacje, które tworzą wrażenia doceniane przez fanów multiplayera.

Menedżer ujawnił kilka detali na temat kampanii. Odwiedzimy okupowaną Francję, Belgię, a następnie Niemcy. Kontrolujemy głównie dwójkę żołnierzy: szeregowców Ronalda „Reda” Danielsa oraz Roberta Zussmana. Na chwilę wcielimy się jednak także w Rousseau, przywódczynię francuskiego ruchu oporu.

W odróżnieniu od Call of Duty: World War 2, ani przez chwilę nie zagramy jednak jako przedstawiciel państw Osi. Stąd konieczne było potraktowanie multiplayera jako odrębnego bytu, nie do końca zgodnego z historycznymi realiami.

- Tryb wieloosobowy to mroczne, brutalne doświadczenie, ale chodzi także o umieszczenie gracza w II wojnie światowej - tłumaczy Condrey.

- Jeśli ktoś jest kobietą lub chce grać jako kobieta, lub gdy zechce wcielić się w przedstawiciela dowolnej innej nacji i w ten sposób reprezentować własną osobę, chcemy dać taką możliwość, by uszanować gracz i jego wybór.

- Powiem otwarcie: wiem, że niemieckie siły tak nie wyglądały. Wiemy, że lata 40. to szalejący rasizm, więc czarnoskóry żołnierz walczący u boku innych Niemców to coś, co nie miało miejsca - dodaje. - Ale chodzi o gracza. Nie stawiamy na autentyczność sił Osi, a chodzi nam o wrzucenie gracza do społecznościowego środowiska, jako żołnierza.

Najdziwniejsze historie Pokemon GO Śmieszne i straszne. Najdziwniejsze historie Pokemon GO

Dlatego, skoro multiplayer nie jest realistycznym przedstawianiem II wojny światowe, zdecydowano się także usunąć z niego swastyki.

- Świadomie podjęliśmy taką decyzję w przypadku globalnej społeczności fanów trybu wieloosobowego i zombie. Chcemy, by społeczność bawiła się razem, chcemy też uszanować lokalne prawa i zwyczaje na całym świecie - mówi Condrey. - Szczerze mówiąc, jest to mroczny symbol, który nagromadził sporo emocji i nie wydaje nam się, by pasował do multiplayera.

Reklama

Komentarze (3)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...