Eurogamer.pl

Wciągające pojedynki w For Honor

Wrażenia z bety.

Uderzenie z lewej, z prawej, blok, uskok. Zostało mi już niewiele życia, przeciwnik jest wyjątkowo dobry, za moment pewnie zginę. Zaciskam dłonie na kontrolerze. Są emocje, jest przyjemna presja - zobaczmy, na co jeszcze stać oponenta.

Pojedynki w For Honor są wspaniałe. Przypomniała mi o tym zamknięta beta. Prosty w założeniach, ale wymagający w praktyce model walki nie przestaje bawić, gdy zaczynamy grać na poważnie i spotykamy graczy, którzy wiedzą, co robią.

Wystarczy przytrzymać przycisk, by aktywować odpowiednią postawę bojową, a następnie zajmować się wskazywaniem jednego z trzech kierunków, by wyprowadzać ciosy lub blokować. To jednak tylko podstawy.

W istocie liczy się o wiele więcej, niż tylko odpowiednie reagowanie na kierunek wrogiego ataku czy szybkie i celne uderzanie oponenta. Ważna jest odległość od przeciwnika, wyczucie szybkości i idealnego momentu na unik, stałe poruszanie się, a także umiejętne przełamywanie gardy adwersarza.

Wszystko to sprawia, że każde starcie to mała, brutalna i stresująca łamigłówka. Trening czyni mistrza i dokładne poznanie możliwości oraz ciosów ulubionej klasy to klucz do sukcesu, ale i tak nigdy nie można być zbyt pewnym siebie.

fhb1

Jeden na jednego - najlepszy tryb w grze

Beta pozwala przetestować trzy nowe - w stosunku do zeszłorocznych testów - rodzaje wojowników. Moim ulubieńcem okazała się japońska wojowniczka nobushi. Zwinna, wyposażona w specjalną włócznię, potrafiąca nawet wykonać ataki, które częstują wroga trucizną. W sprawnych rękach podziwia się ją w akcji niczym akrobatkę.

Te pozytywne emocje i doznania przeważają jednak w skromniejszych trybach rozgrywki, gdy walczą ze sobą dwie pary lub - najlepiej - dwóch wojowników. Pojedynki jeden na jednego to najlepszy element gry, gdyż tu możemy w stu procentach skupić się na swoich ruchach i na przeciwniku.

Zobacz: Fpr Honor - poradnik i najlepsze porady

Najbardziej popularny i najefektowniejszy tryb - Dominacja - to już nacisk na pracę zespołową. Najważniejsza jest koordynacja i sprawne przejmowanie punktów, a nie honorowe walki na pustym polu bitwy.

Gdy ścierają się dwie czteroosobowe drużyny, a na mapie są też słabe jednostki sterowane przez komputer, mamy do czynienia z lekkim chaosem. To także ma swój urok, ale trzeba się pogodzić z faktem, że zdarza się samotnie stanąć naprzeciw dwóch czy trzech rywali. Zaskoczeniem nie jest też przyjęcie ciosu w plecy, podczas gdy skupiamy się na jednym wrogu.

For Honor będzie - pod względem rozgrywki - świetnym tytułem. Jedyne obawy budzi system przedmiotów. Za wewnętrzną walutę możemy kupować paczki z przedmiotami. Części ekwipunku wpływają w pewnym stopniu na statystyki postaci.

fhb2

Oto skutki zbyt dużej pewności siebie

10 najlepszych i 10 najgorszych gier horrorów Możesz się bać i możesz się śmiać. 10 najlepszych i 10 najgorszych gier horrorów

Wydaje się prawdopodobne, że Ubisoft pozwoli takie skrzynki - lub walutę - kupować. Za monety można nawet nabyć „Status Czempiona”, zwiększający przyrost doświadczenia, liczbę zdobywanych przedmiotów i oferujący inne bonusy. Rozwiązanie rodem z gry Free to Play.

Na szczęście przedmioty zdobywamy też po zakończonych meczach - i te całkiem niezłe wcale nie są rzadkością. Ponadto, odniosłem wrażenie, że nawet z różnymi statystykami, na polu bitwy nadal przewagę ma gracz z lepszym planem ataku i refleksem.

For Honor sprawia sporo satysfakcji, choć potrafi czasem irytować, zanim w pełni opanujemy ulubionego wojownika, by stawiać czoła bardziej doświadczonym graczom. To mile widziany powiew świeżości na polu sieciowej rywalizacji.

Reklama

Komentarze (5)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...