Eurogamer.pl

Splatoon - Recenzja

Chodź, pomaluj mój świat.

W końcu doczekaliśmy się nowej marki od Nintendo. Parę elementów budzi wątpliwości, ale i tak trudno wyobrazić sobie debiut bardziej udany. Splatoon to wyjątkowa, angażująca i pomysłowa produkcja.

Mamy do czynienia ze strzelanką, chociaż dosyć nietypową. Kule i pociski zastępuje bowiem kolorowy tusz, a likwidowanie przeciwników wcale nie jest priorytetem. Najważniejsze jest malowanie otoczenia.

W sieciowych starciach biorą udział dwie czteroosobowe drużyny. Każdy wciela się w „squid-kida” - dzieciaka, który w dowolnym momencie może zmieniać się w kałamarnicę. Akcję obserwujemy zza pleców postaci.

Mecze w podstawowym, głównym trybie rozgrywki są niezwykle dynamicznie. Trwają tylko trzy minuty, co zmusza do nieustannego pozostawania w ruchu. Każda sekunda ma znaczenie. Nieraz może się zdarzyć, że ostatnie chwile rundy zadecydują o zwycięstwie - kiedy uda nam się przemknąć na tyły wroga i szybko pokryć duży fragment lokacji naszym kolorem.

Zasady są proste. Wygrywa drużyna, której tuszu jest na planszy więcej. Nie ma znaczenia, ilu przeciwników wyeliminowaliśmy i odesłaliśmy do bazy. Strzelanie do wrogów jest oczywiście istotne, ale często bardziej opłacalne jest zignorowanie oponenta i kontynuowanie wesołego chlapania.

Zabawa angażuje od pierwszych chwil. Od razu czujemy, że mamy do czynienia z oryginalnym i świeżym pomysłem na rozgrywkę. Z tuszem mocno związany jest ciekawy system poruszania się. Wystarczy przytrzymać trigger, by nasza postać przybrała formę małej kałamarnicy. W ten sposób możemy szybko pływać po kolorowych powierzchniach, także pionowych. Trudniej nas też wtedy zauważyć.

Pływając uzupełniamy także zapas tuszu. Amunicja nie jest bowiem nieskończona. Ważne jest regularne dopełnianie zbiornika, by nigdy nie doszło do sytuacji, gdy stajemy naprzeciw wroga bezbronni.

Twórcy przygotowali kilka klas broni, a z każdego rodzaju korzysta się inaczej. Grając z szybkim pistoletem pozostajemy najbardziej mobilni, ale nie mamy zbyt dużej siły rażenia. Z kolei karabiny ładowane mogą zlikwidować przeciwnika jednym strzałem, nie są jednak zbyt dobre w dokładnym kolorowaniu planszy.

Oprócz zabawek przypominających zwyczajny arsenał, możemy też wybrać pędzel lub wałki do malowania. Wymuszają one zupełnie inny styl rozgrywki, gdyż nie pozwalają na atak dystansowy. Jeżeli uda nam się zbliżyć do wroga, przeciwnik praktycznie nie ma szans wyjść z opresji. Jeśli jednak ktoś zauważy, jak suniemy w jego stronę zostawiając za sobą pas tuszu - mamy przechlapane.

Do każdej broni głównej przypisane są dodatkowe narzędzia. To bomby, miny lub balony z tuszem. Wreszcie, otrzymujemy też gadżety specjalne, których można użyć tylko po naładowaniu paska widocznego w górnym rogu ekranu. Uruchamiamy w ten sposób tarczę chroniącą przed obrażeniami, wielką wyrzutnię, czy nawet odpalamy rakietę z tuszem. Każdą zabawkę można przetestować w sklepie.

splwdzianka

Umiejętności są ważne, ale dobra stylówa to podstawa

Ważną rolę odgrywają też części ubioru naszej postaci. Za zdobywane w trakcie zabawy pieniądze kupujemy nie tylko broń, ale też buty, nakrycia głowy i bluzy lub koszulki - po pierwsze, by wyglądać stylowo, a po drugie, by zyskiwać pewne bonusy. Do każdej części ekwipunku przypisane są jakieś ulepszenia, powodujące na przykład, że biegamy nieco szybciej, albo krócej czekamy na odrodzenie. Co więcej, niektóre przedmioty mogą z upływem czasu zaoferować dodatkowe usprawnienia - maksymalnie trzy.

Głównym daniem Splatoon jest rozgrywka wieloosobowa, ale deweloperzy nie zapomnieli o trybie dla jednego gracza. Mamy do czynienia z mini-kampanią, zestawem stosunkowo prostych i niedługich misji, w których celem jest zawsze dotarcie do końca etapu i zebranie pewnego stworka. Ukończenie wszystkich zadań zajmuje nieco ponad cztery godziny.

Splatoon to jedna z najlepszych produkcji na Wii U.

splatsingle

Na misje kampanii wysyła nas sympatyczny staruszek

Samotna zabawa różni się od gry sieciowej. Pomiędzy kolejnymi planszami możemy ulepszać bohatera, a dużą rolę odgrywają elementy platformowe. Walczymy też z przeciwnikami, którzy w ogóle nie pojawiają się w trybie multiplayer - kosmicznymi ośmiornicami. Stajemy naprzeciw kilku bossów, a starcia z nimi są zaprojektowane niezwykle pomysłowo, choć wykorzystujemy oczywiście tusz. Przygotowano też ciekawe znajdźki, które pomagają poznawać zaskakującą historię uniwersum gry.

Chociaż Splatoon to tytuł fascynujący, nie jest doskonały. Dziwne decyzje deweloperów pokazują, że Nintendo cały czas nie rozumie w pełni oczekiwań współczesnych graczy. Na próżno szukać tu głosowego czatu. Nie mamy nawet możliwości zabawy z pełną drużyną znajomych - element ten zostanie wprowadzony w przyszłości. Obecnie jesteśmy tylko w stanie dołączyć do lobby z przyjaciółmi, ale nie ma gwarancji, że zostaniemy przydzieleni do jednego zespołu.

Inny problem związany jest z mapami w trybie sieciowym. Obecnie jest ich siedem, a kolejne będą wprowadzane do gry w ciągu najbliższych tygodni. Twórcy przyjęli taktykę dawkowania nowych plansz. To dosyć dyskusyjne rozwiązanie.

Liczba lokacji - stosunkowo niewielka w porównaniu z niektórymi sieciowymi strzelankami - nie jest jednak problemem. Przede wszystkim dlatego, że cały czas skupiamy uwagę na pokrywaniu planszy kolorowym tuszem. Im lepiej poznajemy daną mapę, tym zabawa staje się ciekawsza, odkrywamy nowe strategie. Poza tym, wszystkie areny są świetnie zaprojektowane.

Irytujący jest jednak sposób wyboru lokacji. Nie wiedzieć czemu, w rotacji znajdują się wyłącznie dwie dla każdego trybu. Ten mały zestaw zmienia się co cztery godziny. Z tego powodu zdarza się, że gramy kilka rund pod rząd na tej samej mapie.

Rozczarowuje też liczba trybów sieciowych. Oprócz podstawowego, w którym chodzi tylko o pokrywanie całej planszy tuszem, dostępny jest tylko jeden - i to wyłącznie w rozgrywkach rankingowych. Zasady są tu nieco inne, ponieważ rywalizujemy o przejęcie kontroli nad jednym fragmentem areny. Zabawa jest przez to bardziej wymagająca i nieustannie dochodzi do starć. Na szczęście, kolejne tryby także będą wprowadzane do gry jako darmowe DLC.

5 kontrowersyjnych momentów w historii GTA Szokowanie to nie nowość. 5 kontrowersyjnych momentów w historii GTA
splot

Po odrodzeniu, dotykamy ikony kompana na GamePadzie, by szybko wrócić na pole bitwy

Przygotowano także osobny rodzaj gry stworzony z myślą o rywalizacji dwóch użytkowników przy jednej konsoli. Dwie postacie walczą tu wyłącznie o to, kto zestrzeli więcej kolorowych kulek.

Splatoon to jedna z najlepszych produkcji na Wii U. Widać jednak, że Nintendo stawia pierwsze kroki w świecie sieciowych strzelanek - stąd parę niezrozumiałych rozwiązań. Na szczęście, o niedociągnięciach zapominamy, gdy tylko zaczynamy zabawę.

8 / 10

Splatoon - Recenzja Mateusz Zdanowicz Chodź, pomaluj mój świat. 2015-06-12T11:00:00+02:00 8 10
Reklama

Komentarze (2)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...