Eurogamer.pl

Cities: Skylines - Recenzja

SimCity w lepszym wydaniu.

Niepozbawiona wad strategia ekonomiczna, która obecnie i tak pozostaje najlepszą grą w swoim gatunku.

Po rozczarowaniu ostatnią częścią SimCity oraz niedawno wydanym Cities XXL, fani ekonomicznych symulatorów budowy miast otrzymują obiecujące Cities: Skylines. Choć nie jest pozbawione wad, jawi się jako najlepsza i najdojrzalsza współczesna produkcja w swoim gatunku.

Za Cities: Skylines stoi Colossal Order, niewielki fiński developer, który ma na swoim koncie ciepło przyjętą serię gier Cities in Motion. Tym razem twórcy rzucają się na głębszą wodę. W ich najnowszym dziele nie tylko zarządzamy miejskim transportem, ale i wybudujemy od podstaw całą metropolię.

Widać, że autorzy odrobili pracę domową i przenalizowali popełnione przez Maxis oraz EA błędy stojące u podstaw powszechnej krytyki piątej odsłony SimCity. Cities: Skylines jest grą wyłącznie jednoosobową, niewymagającą stałego połączenia z Internetem, a udostępniony teren pod rozbudowę tkanki miejskiej jest przeogromny. Bardzo obszerny w porównaniu z niewielkimi parcelami w SimCity, co niewątpliwie stanowi główną zaletę gry.

Twórcy zdecydowali się na udostępnienie edytora plansz, a także na głęboką integrację gry z modami. Dzięki temu już od dnia premiery dostajemy sporą liczbę rozszerzeń funkcjonalności Cities: Skylines. Czasem są to po prostu nowe budynki, innym razem nowa paleta barw modyfikująca wygląd produkcji, ale znajdziemy i modyfikację podnoszącą poziom trudności (warto jej użyć, bo w standardzie gra jest zdecydowanie za łatwa) oraz wprowadzającą funkcję automatycznego zapisu stanu gry. Z niezrozumiałych powodów, nie została ona zaimplementowana do gry przez samych twórców.

Skylines wyróżnia nie tylko rozmiar miast, ale także rozbudowywanie transportu.

Zaangażowanie społeczności pozwala optymistycznie patrzeć na przyszłość Cities: Skylines, nie tylko ze względu na jej aktywną działalność, ale i politykę wydawcy - znanej z produkcji strategii firmy Paradox. Zapewne możemy spodziewać się wielu dodatków urozmaicających rozgrywkę i poszerzających możliwości rozbudowy metropolii.

hot

Ktoś zamawiał cieplego hot-doga?

Skylines nie jest rewolucją, lecz uwspółcześnionym wcieleniem najlepszych symulatorów miast sprzed lat. Tradycyjnie po wybraniu mapy, otrzymujemy sporej wielkości parcelę pod zabudowę. Wraz z powiększaniem włości i spełnianiem wymogów misji, tu nazwanych kamieniami milowymi, dostaniemy możliwość zakupu nowych terenów oraz dostęp do coraz bardziej zaawansowanych budowli, takich jak większy szpital oraz elektrownia solarna i wiele innych.

Zatem budujemy kolejne drogi, wodociągi, elektrownie i sieci elektryczne, by po chwili dodać pompy wodne. Ci, którzy grali w starsze odsłony SimCity, poczują się jak w domu, bo produkcja Colossal Order wyraźnie i co chwila nawiązuje do tej niegdyś uznanej serii.

Zobacz także: poradnik do Cities: Skylines - kompletna solucja dla wirtualnych burmistrzów

W samej rozgrywce znajdziemy również standardowe budynki użyteczności publicznej. Od mniejszych i większych posterunków policji, szpitali, przez szkołę podstawową, średnią i uniwersytet. Są również budynki specjalne, takie jak opera czy gmach wystawowy Expo. Generalnie wszystko to, do czego zdążyliśmy przywyknąć w bliźniaczych produkcjach.

Skylines wyróżnia jednak nie tylko rozmiar miast, ale także rozbudowywanie transportu. Znaczenie ruchu kołowego w życiu miast ma niebagatelne znaczenie. Źle poprowadzone ulice zapchają miasto i zahamują jego rozwój. Karetki utkną w korkach i nie dojadą do potrzebujących, czego efektem będzie spadek zadowolenia mieszkańców i wzrost śmiertelności.

bud

Szkoda, że budynków użyteczności publicznej nie możemy rozbudowywać

Musimy planować kolejne dzielnice z dużym wyprzedzeniem. Wylewanie asfaltu jest proste, zmiana przepustowości ulic również, ale w dalszych etapach wiąże się to z koniecznością wyburzania znacznej liczby budynków, czego raczej trzeba unikać. Niemniej, jeśli jesteśmy miłośnikiem dużych drogowych inwestycji, w Skylines możemy popuścić wodze fantazji wznosząc ogromne ronda i skrzyżowania.

Widać, że doświadczenie z Cities in Motion procentuje, bo tak wygodnego narzędzia w tworzeniu systemu transportu publicznego dawno nie mieliśmy. Czy to przystanki autobusowe, czy metro - rozbudowa kolejnych nitek połączeń jest prosta i łatwa w zarządzaniu.

Każdą z linii możemy wyróżnić innym kolorem, zmienić nazwę i sprawdzić, ilu pasażerów przewozi z danego przystanku. Miejmy nadzieję, że w którymś z dodatków pojawią się także tramwaje oraz możliwość poprowadzenia kolejki górą, nad głowami mieszkańców.

Ciekawą funkcją jest tworzenie stref w mieście, niejako pełniących rolę dzielnic. Zaznaczając dany obszar możemy go dowolnie nazwać oraz przypisać mu wybrane opcje. Na przykład skorzystać z listy polityk społecznych i zakazać wjazdu ciężarówek lub zmuszając każdego z mieszkańców do stosowania detektora tlenku węgla, co przełoży się na spadek liczby pożarów.

Co więcej - w strefach fabrycznych, możemy zdecydować, czy w danym obszarze mają być prowadzone prace kopalniane, czy przeznaczyć teren, przykładowo, pod uprawę roli.

rond

W grze pobudujemy efektowne wielkie ronda i skrzyżowania

Wygląda zachęcająco, jednak nie wszystko się udało. Informacje, jakie otrzymujemy o nastrojach mieszkańców są nader skromne, choć autorzy udostępnili dedykowaną aplikację na wzór Twittera. U góry ekranu pojawiają się komunikaty - a to, że komuś brakuje wody, albo czuje się mało bezpiecznie w swojej dzielnicy. Niestety, wiadomości pojawiają się bardzo często i ciągle się powtarzają, więc zamiast być źródłem informacji, irytują na tyle, że powstała modyfikacja usuwająca „ćwierkacza".

Pomarudzić można również na poruszanie się pojazdów służb miejskich, które pędząc na sygnale utykają w korkach i stoją na światłach, a polska lokalizacja - choć jest nie najgorsza - też pozostawia sporo do życzenia. Niemniej, nie są to problemy na tyle istotne, aby mogły odebrać radość z gry.

Od strony wizualnej tytuł prezentuje się zadowalająco, wykorzystując moc silnika Unity. Nie jest to produkcja zachwycająca i urzekająca oprawą, choć olbrzymie miasta mogą się podobać.

Im bardziej przybliżamy kamerę do domostw naszych mieszkańców, tym więcej pojawia się szczegółów. Migoczące światła przejeżdżających wozów policyjnych odbijają się w oknach budynków, natrafimy także na przechadzających się po chodnikach ludzi.

10 pomysłów, które wykasowano z Wiedźmina 3 Trudne wybory. 10 pomysłów, które wykasowano z Wiedźmina 3

Szkoda, że nie zaimplementowano zmiennych warunków pogodowych oraz cyklu dobowego, bo gra zyskałaby na atrakcyjności. Co prawda, pojawiły się już pierwsze mody wprowadzające dzień i noc, ale efekty nie są jeszcze zadawalające.

Pozytywnie zaskakuje także interfejs. Jest prosty i wygodny w użyciu, bezproblemowo odnajdziemy najpotrzebniejsze funkcje. Może i nie zachwyca urodą, ale użytecznością jak najbardziej.

Cities: Skylines to bardzo solidny reprezentant gatunku, dostarczający dużo świetnej zabawy na dziesiątki wieczorów. Choć stawia większy nacisk na rozbudowę infrastruktury i transportu niż ekonomiczne zarządzanie miastem, to i tak zadowoli rzesze wirtualnych burmistrzów.

8 / 10

Cities: Skylines - Recenzja Damian Milczarek SimCity w lepszym wydaniu. 2015-03-16T09:55:00+01:00 8 10
Reklama

Komentarze (6)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...