Eurogamer.pl

Ori and the Blind Forest - Recenzja

Leśna przygoda.

Ori and the Blind Forest to wzorowy przykład platformówki. Twórcy nie szukali na siłę innowacji - postawili na dopracowanie mechaniki gry i przygotowanie pięknej przygody, która przynosi niezapomniane wrażenia.

Ori to leśny stworek wiodący beztroskie życie na polanie. Spokój zostaje jednak zburzony, gdy zły duch Kuro, o wyglądzie wielkiej sowy, kradnie światło ze świętej rośliny. Czyn ten skazuje cały las na powolne wymarcie. Mały bohater z pomocą walecznego duszka Seina, wyrusza w wielką podróż, by przywrócić zdrowie krainy.

Baśniowej opowieści towarzyszy świetnie dobrana muzyka, która potrafi zauroczyć od pierwszych chwil. Gra zachwyca również oprawą wizualną. Podobnie jak w Rayman Legends, elementy tła, przedmioty i postacie są pięknie animowane i bogate w szczegóły, a każdy kadr przypomina film rysunkowy.

Ilustracja_4_miejsca_kultu

Wielokrotnie napotkamy na miejsca kultu natury i żywiołów

Usychającą krainę zaludniły liczne potwory i atakują każdą niewinną istotę. Zagrożenie idealnie komponuje się elementami platformowymi, nadając zwykłemu przeczesywaniu dwuwymiarowych krain nieco więcej atrakcji.

Sterowany stworek z początku potrafi tylko skakać. Sein po przyłączeniu się do Oriego służy nie tylko radami na temat sterowania i pokonywania przeszkód, ale też chroni naszego bohatera. Po wciśnięciu odpowiedniego przycisku dobry duszek pośle kilka ognistych pocisków w stronę przeciwnika. To wystarczy, by rozpocząć wędrówkę po krainie.

2

Poziomy wodne są ciekawe, ale również niebezpieczne

Las pełen jest rozgałęzień i ukrytych ścieżek. W miarę rozwoju bohatera zagłębiamy się w zakamarki - nierzadko w poszukiwaniu wartościowych skarbów. Ori ma dostęp do trzech ścieżek umiejętności, które możemy odblokować za zebrane po drodze kulki energii.

Każde drzewko oferuje nie tylko wzmocnienia wytrzymałości lub usprawnienia podstawowych ciosów, ale też znacznie poprawia poruszanie się. W ten sposób zdobywamy potrójne skoki, możliwość oddychania pod wodą i inne tego typu bonusy.

Bez zbierania kul energii, główny bohater i tak odkrywa nowe umiejętności za każdym razem, gdy napotka pomniejsze drzewa życia, chętnie dzielące się swoimi mocami. Każda nabyta umiejętność zapewnia nowe metody pokonywania przeszkód - wspinanie się po ścianach pozwala dotrzeć do wcześniej niedostępnych miejsc, a podwójny skok zapewni bezpieczne ominięcie ostrych krzewów.

Jedna z końcowych mocy praktycznie stawia całą rozgrywkę „na głowie", nie pozwalając nawet na końcowych etapach gry popaść w nudę i rutynę. Zamiast tego, za każdym kolejnym krokiem eksperymentujemy z nowym zestawem sztuczek.

Ilustracja_4_walka

Kolce i wrogie stwory? Żaden problem.

Pojawiają się również umiejętności, które wymagają lekkiej wprawy w obsłudze pada. Z początku frustrujący manewr po kilku próbach okazuje się wręcz niezastąpiony w dalszych podróżach.

Sterowanie jest zresztą na tyle intuicyjne i trafnie zaprojektowanie, że rzadko kiedy za porażki obwiniamy grę. Kiedy coś się nie uda, to jest to problem związany z brakiem wprawy - naszej zręczności.

Płynne animacje, brak błędów utrudniających rozgrywkę, pieczołowicie zaprojektowane poziomy - wszystko to gwarantuje świetną, ale i wymagającą zabawę. Wiele razy zdarza się powtarzać jakiś etap, zapominając, że za pomocą innych ruchów można coś zrobić sprawniej.

Ciekawą opcją jest wolność w zapisywaniu gry. Specjalne niebieskie kryształy, które zużywamy na silny atak obszarowy, możemy również poświęcić, by w danym miejscu zapisać stan rozgrywki. Jest to wygodne i pasujące do wykreowanego świata rozwiązanie, bo pozwala na zabezpieczenie się przed powtarzaniem trudnego etapu, choć musimy o tym sami pamiętać.

Gadżety wszech czasów Cuda nad cudami. Gadżety wszech czasów

Jedynym miejscem automatycznego zapisu są potyczki z bossami. Po wejściu na pewien obszar drzwi za nami zostają zablokowane i zmuszeni jesteśmy pokonać zagrożenie. Zazwyczaj wystarczy omijać ataki wroga, samemu serwując ciosy, ale trafiamy też na emocjonujące sekwencje ucieczek. Te ostatnie zapewniają znaczny przypływ adrenaliny.

Przygoda z Ori and the Blind Forest nie jest długa. Po około dziewięciu godzinach niechętnie opuszczamy bajkową oprawę, zamykając wzruszającą historię o leśnych bohaterach. Podróż jest jednak emocjonująca, spójna artystycznie i zarazem niezwykle relaksująca. Warto!

9 / 10

Ori and the Blind Forest - Recenzja Łukasz Winkel Leśna przygoda. 2015-03-11T10:04:00+01:00 9 10
Reklama

Komentarze (68)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...