Eurogamer.pl

Apotheon - Recenzja

Zmierzch bogów.

Antyczne, greckie wazy zdobiono pięknymi obrazkami. Część malowideł składała się w opowieść przedstawioną na płaszczyźnie glinianego naczynia. Apotheon wykorzystuje ten starożytny styl i łączy go ze zręcznościową rozgrywką w dwuwymiarowym świecie.

Bogom Olimpu znudził się człowiek. Zeus wezwał wszystkie swoje dzieci i odgrodził się od zwykłych śmiertelników, a świat powoli zaczął niszczeć. Ten proces może powstrzymać Nikandreos - człowiek wybrany przez Herę, zbuntowaną żonę ojca bogów. Jego celem jest pokonanie greckiego panteonu, zebranie potężnych atrybutów i zgładzenie Zeusa.

Prosta opowieść, przypominająca nieco God of War, jest tylko pretekstem do eksploracji dwóch wymiarów pięknego i bogatego świata gry. Na każdym kroku napotykamy liczne opisy przedstawiające wiele elementów starożytnych mitów - to antyk w pigułce.

Oprawa audiowizualna jest bardzo oryginalna. Wyróżniają się ascetyczne kolory, ciemne sylwetki i charakterystyczna kreska. Kadr z gry mógłby być fragmentem zdobiącym antyczne naczynie. Muzyka również jest dobrana w taki sposób, że nawet na chwilę nie odstaje od helleńskiej stylistyki.

Spotkania z większymi i silniejszymi przeciwnikami mogą być bardzo wymagające.

duel

Grecki pojedynek, ujęcie hollywoodzkie

Mechanika walki, mimo prostoty, potrafi zaimponować złożonością. Przemierzając świat podnosimy broń, tarcze i inne przydatne przedmioty do wykorzystania w potyczkach. Model poruszania się i walka są nieskomplikowane. Za pomocą gałek analogowych wybieramy kierunek biegu oraz mierzymy we wroga, natomiast przyciskami spustu blokujemy i atakujemy.

Arsenał jest różnorodny, różne bronie posiadają inne statystyki. Długo używany oręż może się nawet kompletnie zniszczyć. Nikandreos włada mieczami, włóczniami, pikami, bronią obuchową, toporami, ale sprawnie radzi sobie też z łukiem, procą i wybuchowymi miksturami.

Mamy również możliwość rozwoju wytrzymałości zbroi, a także dostęp do potężnych artefaktów, które zdobywamy po pokonaniu mitycznych postaci. Można odnieść wrażenie, że gramy w grecką interpretację klasycznej serii Castlevania.

System walki i ruchu pozostawia trochę do życzenia. Złożoność poziomów sprawia, że poruszamy się w każdym kierunku, ale postać czasami źle reaguje na nasze komendy - nie chwyta się krawędzi, spada bądź też niepotrzebnie „przykleja się” do ściany po nieprecyzyjnym skoku.

2topor

Odgłosy walki przyciągają wrogów ze wszystkich stron

Dwuwymiarowe potyczki wymagają znajomości zasięgu broni. Nawet jeżeli cel stoi za blisko, wymierzany po okręgu cios może go ominąć. Podczas starć z ruchliwymi oponentami pojawia się konieczność ustalania kierunku ataku, czasami więc zdarza się, że atakujemy pustą przestrzeń, bo wróg szybko zmienił pozycję.

Przeciwnicy są różnorodni. Napotykamy na swej drodze ludzi, bogów, boskich strażników, satyrów, centaurów, ogary, chimery i nieumarłych. Bossowie stanowią oddzielną kategorię, gdyż każdy z nich jest unikalny i jedyny w swoim rodzaju.

3las

Charakterystyczny styl oprawy zachwyca

Spotkania z większymi i silniejszymi przeciwnikami mogą być bardzo wymagające, także z uwagi na otwartą strukturę mapy. Po przekroczeniu wrót Olimpu główny bohater może iść gdzie tylko ma ochotę: spokojnie przemierzać agorę, odwiedzić rynek, udać się na polowanie do boskiego lasu, wykraść lutnię Apolla bądź też zdecydować się na wycieczkę do Hadesu. Gdzie tylko nogi poniosą, a więc nawet tam, gdzie teoretycznie należy wybrać się z odpowiednio mocnym ekwipunkiem.

Wszędzie znajdujemy przydatne przedmioty. Malowniczy świat pełen jest skrzyń, beczek i innych pojemników zawierających mikstury, złote monety, strzały, bądź też wytrychy umożliwiające otworzenie zamkiętych przejść.

Struktura poziomów zachęca do eksploracji i wymaga odpowiedniego korzystania z ekwipunku. Wyjmując pochodnię ryzykujemy, zdejmujemy bowiem tarczę. Nieostrożne przemierzanie krętych ścieżek naraża nas na obrażenia ze strony licznych pułapek.

Każda kraina różni się poziomem skomplikowania, ale też zadaniami czekającymi na Nikandreosa. W świecie umarłych rozwiązujemy zręcznościowo-logiczne zagadki. Gdzie indziej uczestniczymy w wielkim polowaniu, lub też w zorganizowanym przez Dionizosa konkursie na picie alkoholu. Innym razem składamy dary dla najpiękniejszej z greckich bogiń.

4q

Gadające drzewo? Czyżby mama Groota?

Droga na szczyt, gdzie stajemy oko w oko z gromowładnym Zeusem, może zająć około sześciu godzin. Pełna eksploracja terenu i otwarcie każdej sekretnej skrzyni pochłonie znacznie więcej czasu. Tymczasem uzupełnieniem jest lokalny tryb dla dwóch graczy - to jednak nic więcej jak potyczka „jeden na jednego” na wybranej arenie. Gracze wykorzystują w walce wszystkie porozrzucane dookoła przedmioty.

Apotheon oferuje wyjątkowy styl graficzny i ciekawą, nieliniową przygodę. Pozostawiająca odrobinę do życzenia mechanika sterowania - szczególnie w momentach wymagających zręczności - może jednak zniechęcić mniej cierpliwych graczy.

7 / 10

Apotheon - Recenzja Łukasz Winkel Zmierzch bogów. 2015-02-09T09:30:00+01:00 7 10
Reklama

Komentarze (13)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!