Eurogamer.pl

Twierdza Krzyżowiec 2 - Recenzja

Strategia przeszłości.

Najnowsza produkcja deweloperów z Firefly to typowy przykład kontynuacji tworzonej z myślą o miłośnikach oryginału, a niekoniecznie o nowych odbiorcach. Twierdza Krzyżowiec 2 to porządna, choć nieco niedzisiejsza strategia czasu rzeczywistego.

Zaraz po rozpoczęciu zabawy odczuwamy, że faktycznie mamy do czynienia ze starą, dobrą Twierdzą. Twórcy dotrzymali obietnic. Nie zdecydowali się na żadne wymyślne nowości i postanowili twardo trzymać się sprawdzonej formuły.

Dla wszystkich, którzy nie mieli do czynienia z serią, przygotowano - poza osobnym samouczkiem - specjalną kampanię treningową, składającą się z jedenastu misji przystępnie przedstawiających podstawy rozgrywki. Uczymy się dbać o ekonomię, produkować jednostki, walczyć i budować mury twierdzy.

Podobnie jak oryginalny Krzyżowiec, również nowa odsłona nie oferuje tradycyjnej kampanii fabularnej. Szkoda, że twórcy nie wprowadzili takiego trybu - byłoby to bez wątpienia godne uwagi urozmaicenie.

Zamiast tego, mamy do czynienia z zestawami potyczek bardzo luźno powiązanych ze sobą postaciami przeciwników. O jakiejkolwiek ciekawej narracji i ciągłości nie ma jednak mowy. Jesteśmy dowódcą oddziałów angielskiego króla, który walczy z siłami arabskimi - to wszystko.

Celem w każdym scenariuszu jest zlikwidowanie wrogiego władcy, który - podobnie jak nasz - przebywa w swojej wieży. Najpierw musimy oczywiście pokonać większość obrońców i zniszczyć fortyfikacje dzielące nasze wojska od oponenta, jednocześnie dbając o bezpieczeństwo własnych jednostek i struktur.

Do zwycięstwa niezbędna jest armia. By ją uformować, należy wcześniej zająć się ekonomią - zapewnić wyżywienie dla chłopów, stworzyć konkretne budynki, rozpocząć wydobycie kamienia i żelaza, ustalić podatki. Nie jest to system szczególnie rozbudowany. Już po paru grach znamy odpowiednią kolejność rozbudowy naszej twierdzy.

Walka opiera się na prostej zależności: papier, kamień, nożyce. Musimy nauczyć się, które jednostki są najskuteczniejsze w starciu z innymi i zawsze trafnie reagować na skład wrogiej armii, produkując odpowiedni rodzaj żołnierzy.

Sterowanie i oprawę zrealizowano w stylu oryginału. Akcję obserwujemy z góry, pod lekkim kątem. Jedynym urozmaiceniem jest możliwość obracania kamerą, by przyjrzeć się obiektom ze wszystkich stron. Rozkazy wydajemy prawym przyciskiem myszy, budowle stawiamy wybierając je z intuicyjnej listy i lokując na ziemi.

„Udana strategia przygotowana specjalnie dla miłośników pierwowzoru.”

t1

Odpowiednio ustawione katapulty mogą porządnie napsuć krwi przeciwnikowi

Gra nie zasługiwałaby rzecz jasna na swój tytuł, gdyby konstruowanie twierdzy nie było w niej elementem istotnym. To jeden z przyjemniejszych aspektów Krzyżowca 2. Musimy dokładnie zaplanować, jakie budynki otoczymy murami w pierwszej kolejności, jak rozbudujemy fortyfikacje, gdzie znajdą się wieże - cały czas dbając oczywiście o wydobycie kamienia.

Dla miłośników budowania zamków przygotowano nawet tryb swobodnej konstrukcji, w którym nie trzeba przejmować się przeciwnikiem, a tylko popuścić wodze fantazji i stworzyć twierdzę marzeń.

Równie znaczącą częścią zabawy są oblężenia. Niezależnie od tego po której stronie muru stoimy, musimy się odpowiednio przygotować do spotkania z przeciwnikiem. Należy dobrze rozstawić jednostki, pilnować machin oblężniczych, wykorzystać specjalne narzędzia obronne - takie jak smołę do podpalania czy agresywne psy.

Udany atak na wrogą twierdzę jest naprawdę satysfakcjonujący, choć głównie w trybie sieciowym. Sztuczna inteligencja nie należy do najbystrzejszych. Jednostki często źle reagują na to, co się dzieje; nie atakują celu, który powinien być dla nich priorytetem. Komputerowi zdarza się nawet wysyłać zwykłą piechotę pod nasz mur, tylko po to, by została w mgnieniu oka wyeliminowana przez łuczników stojących na wieżach.

Najgorsze i najśmieszniejsze symulatory Wszystko może być symulacją! Najgorsze i najśmieszniejsze symulatory
t2

Piękna, wielka, bezpieczna. Szkoda tylko, że nie ma Wi-Fi.

Tryb wieloosobowy wzbogacono opcją kooperacji. To ciekawe doświadczenie, szczególnie dlatego, że użytkownicy wspólnie zarządzają jedną twierdzą. Potencjał nie został jednak do końca wykorzystany - współpracując w taki sposób można zmierzyć się wyłącznie z komputerem, a nie z duetem innych graczy.

Nie obyło się bez drobnych błędów technicznych. Pojedynczym jednostkom zdarza się utknąć w murze, a rycerze nie potrafią czasem wsiąść na wierzchowca. Na szczęście tego typu wpadki nie powtarzają się zbyt często.

Twierdza Krzyżowiec 2 to udana strategia przygotowana specjalnie dla miłośników pierwowzoru z 2002 roku. Może zapewnić wiele godzin świetnej zabawy, o ile pogodzimy się z faktem, że mamy do czynienia z klasyczną formułą w nieco odświeżonej oprawie, a nie z nowoczesnym produktem oferującym zestaw świeżych rozwiązań.

7 / 10

Twierdza Krzyżowiec 2 - Recenzja Mateusz Zdanowicz Strategia przeszłości. 2014-09-30T17:00:00+02:00 7 10
Reklama

Komentarze (2)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...