Eurogamer.pl

MouseCraft - Recenzja

Testy na białych myszkach.

Chociaż połączenie Lemmingów i Tetrisa brzmi dość karkołomnie, to polskiemu studiu Crunching Koalas ten ciekawy pomysł udało się zrealizować. Wprawdzie lemingi zastąpiono myszami, a charakterystyczne klocki nie spadają nieustannie z góry ekranu, ale nie zmienia to faktu, że powstała wciągająca i dostarczająca dużo zabawy gra logiczna.

Główną postacią MouseCrafta jest Schrodinger - kot-naukowiec pragnący stworzyć wydajną maszynę napędzaną myszami. W tym celu musi przeprowadzić szereg eksperymentów, w których gryzonie mają dotrzeć do celu, czyli do wabiącego je sera. Prosta fabuła stanowi jedynie pretekst do wciągającej rozgrywki.

A ta potrafi przykuć do ekranu na dobre.

Trudna droga do sera

Początkowe etapy są stosunkowo proste i krok po kroku tłumaczą poszczególne opcje i elementy pojawiające się w trakcie gry. Droga do sera nie jest usłana różami. Naszpikowane różnymi pułapkami przejścia wymagają kombinowania i odpowiedniego zaplanowania trasy. Przed wypuszczeniem myszy z klatki musimy przewidzieć w jaki sposób będą się poruszać i na jakie niebezpieczeństwa mogą natrafić.

Tutaj sprawy trochę się komplikują. Początkowo należy bowiem wiedzieć tylko tyle, że myszy idą cały czas przed siebie i potrafią wchodzić na przeszkody o wysokości jednego klocka. Liczba zależności zaczyna jednak szybko wzrastać.

Należy więc zwrócić uwagę na to, że myszy mogą spaść co najwyżej z wysokości trzech klocków, nie mogą zbyt długo przebywać w wodzie, a przy okazji muszą unikać kontaktu z mechanicznymi gryzoniami. I tak z etapu na etap, aż w końcu trafiamy na planszę, gdzie naprawdę trzeba nieźle pogłówkować, aby ruszyć dalej.

1

Autorzy przygotowali osiemdziesiąt coraz trudniejszych etapów

Przy projektowaniu trasy możemy korzystać z dwóch elementów - klocków i bomb. Pierwsze zostały żywcem wzięte z Tetrisa. Mamy więc charakterystyczne kwadraty, „elki" czy podłużne. Podobnie jak w oryginale, możemy je obracać tworząc w ten sposób różne kombinacje. Z czasem oprócz zwykłych klocków pojawiają się też między innymi gumowe, pozwalające na upadek myszy z dużych wysokości oraz kruche, po których mogą przejść tylko dwa z trzech wypuszczanych z klatki gryzoni.

Bomby umożliwiają z kolei destrukcję otoczenia. Należy przy tym pamiętać, że klocki zawieszone po takiej demolce w powietrzu po prostu spadną na ziemię, tworząc zupełnie nową konfigurację trasy.

Pozory mylą

Wydaje się, że do roboty nie ma zbyt wiele, co jeszcze podkreśla niezbyt duża liczba klocków na każdym etapie. Można przez to skupiać się na samym problemie, a nie na dobieraniu elementów, jak ma to miejsce chociażby w serii Incredible Machines. Szybko okazuje się jednak, że jest to wrażenie złudne, a zagadki z etapu na etap zaczynają stwarzać coraz więcej problemów.

Na szczęście autorzy wpadli na świetne rozwiązanie. Nie wprowadzili wprawdzie systemu podpowiedzi, co w dobie wszelakich gotowych rozwiązań jest akurat plusem, ale umożliwi cofanie naszych ruchów. I to wszystkich po kolei, dzięki czemu możemy wycofać się do samego początku, jeśli zepsuliśmy coś na starcie - jak i dokonać tylko drobnej korekty w końcówce, jeżeli jest akurat wymagana. W ten prosty sposób, a także dzięki możliwości przyspieszania oraz pauzowania czasu, można błyskawicznie testować i wprowadzać w życie nowe rozwiązania.

„Naszpikowane różnymi pułapkami przejścia wymagają kombinowania i odpowiedniego zaplanowania trasy.”

3

Mechaniczne myszy są śmiertelnym zagrożeniem dla prawdziwych gryzoni

W trakcie przechodzenia etapów należy mieć na uwadze nie tylko dotarcie myszy do sera, ale także zbieranie niebieskich kryształów. Jest to zadanie opcjonalne, ale warto trochę się pomęczyć, ponieważ satysfakcja z ich zbierania jest dużo większa niż samo ukończenie danego zadania.

Gry tak złe, że aż trudno uwierzyć... Ale i tak musisz je poznać! Gry tak złe, że aż trudno uwierzyć...

Podnosi to również nieco poziom trudności, który w całej grze można określić jako średni. Z jednej strony, zadania wymagają bowiem nieco kombinowania, a z drugiej - twórcy nie przygotowali etapów, gdzie można z wściekłości powyrywać włosy z głowy.

Udane nietypowe połączenie

Etapów jest w sumie osiemdziesiąt i chociaż z czasem można zarzucić im pewną powtarzalność, to do tytułu chce się wracać. Zadania przyciągają i nie dają spokoju, dopóki nie wykona się wszystkich. A jeśli komuś będzie mało, to można samemu stworzyć planszę korzystając z prostego i wygodnego edytora.

Studio Crunching Koalas udowodniło swoim pierwszym tytułem, że nietypowe połączenia mogą dać bardzo ciekawe efekty. MouseCraft nie jest może rewolucyjną, ale bardzo wciągającą i dobrze zrealizowaną grą logiczną, dostarczającą około pięciu godzin dobrej zabawy.

8 / 10

MouseCraft - Recenzja Michał Basta Testy na białych myszkach. 2014-07-12T10:45:00+02:00 8 10
Reklama

Komentarze (1)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...