Eurogamer.pl

Warlock 2: The Exiled - Recenzja

Czarnoksiężnik znów w formie.

Podczas gdy wydaną przed dwoma laty grę Warlock: Master of Arcane najłatwiej było nazwać „fantastyczną Cywilizacją”, kontynuacja jest czymś znacznie więcej. To dobrze przemyślany i wykonany projekt, który przykuwa do komputera na długie godziny.

Najważniejszą nowością, jaką wprowadzili twórcy jest tryb „Wygnańca” (ang. Exiled), w którym domyślnie rozgrywane są scenariusze. Tryb dodaje do gry opartą o eksplorację, ekspansję, spiski i eksterminację warstwę fabularną, zmieniając nasze podboje w kampanię toczoną przeciwko złemu czarnoksiężnikowi.

Gracz startuje poza granicami Ardanii, świata znanego z pierwszej części oraz serii Majesty, i stara się wrócić do domu rozbudowując po drodze imperium, a na jego drodze, poza innymi władcami o podobnych celach, stają sługusy arcymaga oferując dodatkowe wyzwania.

Zmiana realiów, w jakich toczy się rozgrywka wymusiła także przebudowę mapy. W trybie „Wygnańca” państwo budujemy na odłamkach światów, pomiędzy którymi przemieszczamy się korzystając ze specjalnych wrót. Sprawia to, że koordynowanie ruchów armii, obrona miast i wypełnianie zadań, jakie co pewien czas otrzymujemy, staje się poważnym wyzwaniem - by zdobyć fortecę wroga lub artefakt potrzebny do ukończenia misji, musimy czasem przejść przez kilka światów, których mieszkańcy rzadko są przyjaźni.

„Poza smokami, olbrzymami czy nieumarłymi, na naszej drodze staną także pancerne, steampunkowe maszyny.”

Każdy z odłamków posiada własny, specyficzny klimat i faunę. Poza smokami, olbrzymami czy nieumarłymi, na naszej drodze staną także pancerne, steampunkowe maszyny. Potyczki między stalowymi monstrami a czerwonymi smokami stają się chlebem powszednim w późniejszych fazach rozgrywki. Wzrosła także liczba dostępnych ras. Poza ludźmi, elfami, nieumarłymi i potworami, możemy teraz kierować poczynaniami krążących wygnańców oraz Svartami, specjalistami od technologii.

Zmodyfikowano system zarządzania królestwem - biurokraci mogą teraz efektywnie zarządzać tylko określoną liczbą miast, a przekraczając ten limit zaczynamy podnosić wskaźnik niepokoju wśród obywateli. Aby uniknąć problemów, metropolie pozbawione znaczenia strategicznego i gospodarczego możemy przekształcać w fortece, wolne miasta lub miejsca kultu poszczególnych bogów. Tracimy wówczas nad nimi bezpośrednią kontrolę, lecz otrzymujemy w zamian inne korzyści.

1

Kolorowo i magicznie

Miasta posiadają przejrzyste schematy rozbudowy, które pozwalają łatwo planować kolejne budowle. Spore znaczenie ma także rozmieszczenie poszczególnych ulepszeń na polach otaczających metropolie - budynki obronne położone z dala od linii frontu nie przydają się na zbyt wiele. Warto także zwracać uwagę na surowce specjalne, które mogą znacząco wspomóc naszą ekonomię lub zapewnić dostęp do silniejszych jednostek, jeśli postawimy na nich odpowiednie faktorie.

Drzewko technologii podzielone jest na trzy części - magię, czarodziejstwo oraz zaklęcia związane z bóstwami, a każda ze specjalizacji składa się z kilku etapów, na których znajdują się coraz potężniejsze czary. Aby odblokować wyższy poziom danej ścieżki, musimy wynaleźć na niej określoną liczbę czarów; nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by prowadzić badania na zmianę we wszystkich kategoriach magii. Gotowe do rzucenia czary możemy dodatkowo ulepszać, korzystając ze znajdywanych podczas podbojów run - te modyfikują jedną lub kilka charakterystyk zaklęcia.

2

Nie zabrakło morskich potworów

Sztuczna inteligencja stoi na wyraźnie wyższym poziomie niż w pierwszej części gry, wciąż zdarzają się jednak potknięcia, które wzbudzają uniesienie brwi. Największym problemem dla komputera jest korzystanie z portali - jednostkom zdarza się blokować na polach otaczających wrota, uniemożliwiając tym samym dostęp do świata znajdującego się po drugiej stronie. Problem ten nie zdarza się zbyt często, jednak kiedy występuje, potrafi wywołać spore zamieszanie.

Nieco irytująco prezentuje się lektor informujący o nowych zadaniach, osiągnięciach i problemach, jakie nękają jego królestwo. Sztuczny akcent słyszymy zdecydowanie zbyt często.

Tryb „Wygnańca” wyróżnia Warlock 2: The Exiled na tle poprzedników i sprawia, że rozgrywka nie składa się tylko z nudnych podbojów. Zmiany i usprawnienia w sposobie zarządzania królestwem sprawiają, że każda partia jest inna. Naprawdę trudno się oderwać.

8 / 10

Warlock 2: The Exiled - Recenzja Artur Cnotalski Czarnoksiężnik znów w formie. 2014-04-23T10:39:00+02:00 8 10
Reklama

Komentarze (1)

Załóż konto

lub