Eurogamer.pl

The Sly Trilogy - Recenzja

Szop zakradł się na Vitę.

Minęły cztery lata od premiery reedycji trylogii przygód o szajce Sly Coopera na PlayStation 3. Długo musieliśmy czekać, by ujrzeć popularnego szopa także na PlayStation Vita, gdzie platformówki i przygodówki mają szansę na prawdziwy renesans. Mimo długiego oczekiwania, nie ma powodów do narzekań - trylogia studia Sucker Punch nie zestarzała się i nadal sprawia masę frajdy.

Podobnie jak w przypadku wersji na PlayStation 3, wszystkie trzy części (Sly Cooper And The Thievius Raccoonus, Sly 2: Band of Thieves, Sly 3: Honor Among Thieves) są konwersjami, wykonanymi przez studio Sanzaru Games, które jest również odpowiedzialne za produkcję czwartej odsłony zatytułowanej - Sly Cooper: Złodzieje w czasie.

We wszystkich częściach wcielamy się w słynnego złodzieja Sly Coopera - szopa, który w towarzystwie żółwia Bentleya i hipopotama Murraya okrada złoczyńców i poznaje historię swego złodziejskiego rodu. Cały czas po piętach depcze im piękna lisiczka Carmelita Fox - inspektor z Interpolu, która za wszelką cenę pragnie pojmać najlepszego rabusia świata. Przychodzi nam również toczyć nieprzerwany bój z największym wrogiem Sly'a - mechanicznym ptakiem Clockwerkiem.

Zwiastun wersji PS3

Historia wszystkich trzech części prowadzi po wielu wspaniałych i kolorowych miejscach, które raz są rysunkowymi wersjami znanych miast - jak Paryż, Kair, Praga, Wenecja - a kiedy indziej po prostu bliżej nieokreślonymi pustyniami, rajskimi wyspami i sekretnymi placówkami złych naukowców. Wszystkie miejsca są ciekawe i oferują liczne atrakcje w postaci poukrywanych skarbów i tajnych przejść.

Bohaterem sterujemy w widoku z perspektywy trzeciej osoby, jednak by przyjrzeć się dokładniej lokacji i zaplanować każdy krok, możemy włączyć za pomocą gestu na ekranie dotykowym PlayStation Vita widok ze szpiegowskiej lornetki Sly'a. Złodziejski szop jest mistrzem akrobacji i zwinnego unikania tarapatów, zatem dzięki specjalnym, odziedziczonym mocom możemy wykorzystywać podświetlone elementy otoczenia.

„Reedycja trafiła na swoje miejsce docelowe i świetnie spisuje się na małej konsolce.”

Nierzadko wspinamy się po rynnach, przechodzimy po gzymsach, skaczemy po kominach i balansujemy na linie, pod którą przechodzą patrolujący teren strażnicy. Włamujemy się przez otwory wentylacyjne, unikamy laserowych zabezpieczeń i pułapek rozstawionych na każdym kroku. Dzięki specjalnej lasce, możemy też ogłuszyć nieostrożnych rzezimieszków lub zaserwować kilka mocnych kuksańców w otwartej walce. Bez obaw - rysunkowa oprawa nadaje wszystkiemu zabawną, bajkową stylistykę, więc gra jak najbardziej może być skierowana do młodszego grona odbiorców.

1

Niczym Arsene Lupin - Sly zawsze zostawia swój symbol rozpoznawczy

Liniowa przygoda z pierwszej części gry, gdzie Sly biegał po dość ograniczonych korytarzach i przede wszystkim skupiał się na swych zręcznościowych umiejętnościach, w drugiej została znacznie poprawiona. Wiele osób właśnie Band of Thieves uważa za majstersztyk trylogii, gdyż poprawiono błędy poprzedniczki i zaoferowano wiele nowych rozwiązań.

Konieczność cofania się do poprzedniego zapisu gry po śmierci, wywołanej jednym błędem gracza, została kompletnie wyeliminowana, gdy Sly mógł przyjąć kilka ciosów na klatkę. Poziomy stały się również większe i znacznie bardziej otwarte na eksplorację i przygotowanie się przed wykonaniem „skoku" na wyznaczony cel. Obserwujemy słynnych gangsterów, robimy im zdjęcia i planujemy każdy krok, by potem szybko i bezboleśnie czmychnąć z ich drogocennościami.

„Kompilacja cechuje się wyższą jakością tekstur i zwiększoną płynnością animacji”

Druga część wprowadziła również fragmenty rozgrywki, gdzie sterowaliśmy towarzyszami Sly'a, a przez to mogliśmy cieszyć się nieco inną zabawą. Bentley to geniusz komputerowy, który stosuje liczne elektroniczne gadżety i super-sprzęty, a Murray to wesoły twardziel, który siłowo potrafi rozwiązać każdy stojący na drodze problem. Dodatkowe przerywniki od typowej rozgrywki w postaci krótkich misji, polegających na jeżdżeniu i lataniu różnymi pojazdami, świetnie wkomponowały się w całość i zapewniły różnorodną zabawę w drugiej części.

3

Mis-szop Impossible - Tom Cruise może pozazdrościć zwinności

Kolekcję zamyka Sly 3: Honor Among Thieves. Nasz bohater ponownie jednoczy grupę, by odkryć jeszcze większe tajemnice rodu Cooperów, utkwione w wielkim skarbcu na super-strzeżonej wyspie Kaine. Droga do celu wymaga jednak kilku dodatkowych skoków i włamań w różnych miejscach świata, a także kilku ucieczek przed piękną Carmelitą. Opowieść kończy się jednak dość szybko i przez to zdaje się nieco uboższa od poprzedniczki, która była grą stosunkowo długą. Poza główną opowieścią, jest jednak kilka mniejszych zadań i przedmiotów do zebrania, więc można spędzić przy niej nieco czasu.

Kompilację cechuje wyższa jakość tekstur i zwiększona płynność animacji - na konsoli przenośnej nie zwracamy uwagi, że pierwsza część powstała ponad dziesięć lat temu. Oczywiście, obcowanie z trylogią pozwala zwrócić uwagę na zmiany, jakim podlegały poszczególne aspekty gry. Z każdą kolejną częścią widzimy, jak świat staje się coraz bardziej otwarty, a irytujące detale zastępowane są łatwiejszymi i ciekawszymi elementami, zachęcającymi do eksploracji i znacznie dłuższej zabawy.

Grając na PlayStation Vita mamy wrażenie, że reedycja trafiła na swoje docelowe miejsce i świetnie się spisuje na małej konsolce Sony. Nie jest jednak wolna od drobnych wad. Jakość audio pierwszej części jest gorsza od tej w drugiej i trzeciej odsłonie, i wymaga przyzwyczajenia się do pewnego rodzaju kompresji. Tak samo jak w wersji na PlayStation 3, muzyka w Sly Cooper And The Thievius Raccoonus to częściowo remiksy oryginalnych melodii i miłośnicy serii mogą zwrócić na to uwagę.

4

Wózek inwalidzki posiada więcej elektroniki od statków NASA

W drugiej i trzeciej części zdarzają się drobne błędy związane z przerywnikami filmowymi, które niekiedy mają zaburzoną synchronizację obrazu i dźwięku - możemy to naprawić przez ponowne wczytanie zapisu. Czasami gra sama to naprawia, zatrzymując na chwilę animację, by dźwięk „dogonił" obraz. Sytuacje takie zdarzają się jednak stosunkowo rzadko.

W przypadku drugiej odsłony, praca kamery została poprawiona i jest znacznie płynniejsza. Obracanie widokiem w trakcie przemierzania uliczek i dachów działa bez zarzutu. Kamera nie ustawia się też pod dziwnym kątem, uniemożliwiając zwinne przemieszczanie się po poziomach.

Sly, Bentley i Murray świetnie spisują się na PlayStation Vita, a rysunkowa oprawa serii wyśmienicie ukrywa prawdziwy wiek wszystkich trzech gier, składających się na trylogię. Graczy, którzy kupili już reedycję na PlayStation 3 ucieszy fakt, że jest to produkt w ofercie cross-buy. Raz wydane pieniądze pozwalają na granie zarówno w wersję na Vitę, jak i dużą konsolę Sony.

Jest to więc świetna okazja do ponownych odwiedzin świata szopa - włamywacza, ale też szansa zaprezentowania trylogii Sly'a nowemu pokoleniu, które z pewnością doceni kolorowe i żartobliwe dzieło studia Sucker Punch.

9 / 10

The Sly Trilogy - Recenzja Łukasz Winkel Szop zakradł się na Vitę. 2014-04-16T11:51:00+02:00 9 10
Reklama

Komentarze (14)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...