Battleblock Theater - Recenzja

Świat jest teatrem, aktorami ludzie, a wszystkim rządzą przerośnięte kocury.

Tom Fulp i Dan Paladin ze studia The Behemoth przedstawiają swoje najnowsze danie dla kotów. BattleBlock Theater to pyszna porcja pełna absurdalnych żartów, futrzanych tyranów i aktorskich popisów w sosie z graczy. Oto kwintesencja wolności, jaką zapewnia tworzenie gier niezależnych, eksperymentujących nie tylko z oprawą audiowizualną, ale i mechaniką rozgrywki.

Cała opowieść przedstawiona jest przez lekko szurniętego narratora w formie teatrzyku kukiełek. Wielki statek pełen najlepszych przyjaciół rozbija się na tajemniczej wyspie, gdzie wszyscy trafiają do więzienia wyglądającego jak teatr, który kontrolują tajemnicze, wielkie koty. Oprawcy zmuszają nas do odgrywania ich chorych sztuk teatralnych ku uciesze sierściowej widowni.

BattleBlock Theater to platformówka z elementami „beat-em-up”, gdzie sami bądź w towarzystwie kompana przechodzimy skomplikowane labirynty po drodze zbierając klejnoty konieczne do ukończenia poziomu. Każda taka „sztuka” zawiera trzy akty i finałową scenę, która jest wyścigiem na czas. Brzmi banalnie, lecz zagmatwaniem i dopracowaniem poziomy mogą równać się najlepszymi tytułami gatunku - takimi jak Super 'Miau'rio Brothers!

Oficjalny zwiastun gry

W zależności od tego, czy nasz występ jest odgrywany przez jedną, czy dwie osoby, poszczególne poziomy ulegają drobnym modyfikacjom. Dwaj gracze muszą stale współdziałać, by odnaleźć wszystkie poukrywane skarby i sekretne przejścia - nieraz musimy się poświęcić, by zapewnić towarzyszowi dostanie się do skarbu. Na drodze, poza utrudnieniami w postaci zagadek i łamigłówek platformówkowych, napotykamy również inne zagrożenia - wielkie głodne bestie, roboty bądź też bojowe kocurki, które usilnie uprzykrzają wędrówkę.

Każdy poziom zapewnia masę dobrej zabawy. Za zdobyte klejnoty uwalniamy uwięzionych przyjaciół, których liczba jest ogromna, a każdy z nich ma unikalny wygląd. Możemy wcielać się w uwolnionego towarzysza i dalej nim pokonywać kolejne labirynty. Wszystkie poziomy zawierają również ukrytą złotą kulkę włóczki - jest to bardzo chodliwy towar na kocim rynku, za który skorumpowani klawisze dadzą nam losową broń do pomocy. Zapełniamy więc kieszenie granatami, minami przeciwpiechotnymi, odkurzaczami, wiatrakami i piłkami do golfa. Wszystko to może się przydać, jak kota kocham!

„Szalony opowiadacz i kocia widownia cały czas reagują na nasze poczynania.”

4

Kici kici, taś taś, czy kto jak zwie - błagam tylko nie zjedz mnie!

Szalony opowiadacz i kocia widownia cały czas reagują na nasze poczynania na poszczególnych poziomach i często rozbrajają zabawnymi komentarzami. Natrafiłem nawet na sekretny poziom, gdzie całe tło muzyczne było utworem a cappella wykonywanym przez narratora. Teatrzykowe przerywniki dopełniają historię, nie pozwalając się nudzić nawet przez chwilę.

Jednak i dla znudzonych kampanią jest tu coś więcej. W trybie „Arena” czterech graczy może ze sobą konkurować w licznych grach i zabawach zaprojektowanych przez kiciusie rządzące tym kiciem. Każdy na każdego, kooperacyjnie bądź też drużynowo możemy sprawdzać nasze umiejętności w takich trybach, jak wyścigi do mety na czas, kocia wersja gry w berka czy też zmagania polegające na zakolorowaniu jak największej powierzchni swoimi barwami.

Jest również banalnie prosty edytor map, pozwalający na stworzenie własnej sztuki teatralnej, udostępnianej innym graczom - aktorom, a jak każdy wie - nic nie poprawia bardziej humoru jak pogróżki innych użytkowników wysyłane pod adresem autora poziomu pełnego kotów morderców i naszpikowanych kolcami ścian.

1

Pokonywanie przeszkód wymaga zręczności, sprytu i odrobiny szaleństwa

Na dużą porcję Whiskas zasługuje również oprawa dźwiękowa. Melodie są bardzo różnorodne i wpadające w ucho na tyle, że bardzo szybko jedna z nich stała się moim nowym dzwonkiem w telefonie.

Ukończenie całości zajmuje mniej więcej dziesięć godzin, mogących się przedłużyć w razie chęci sprawdzenia się w numerach bisowych, czyli dodatkowych poziomach testujących granice naszych umiejętności. Edytor map i kilka trybów dla wielu graczy sprawiają, że dziesięć godzin to dopiero początek dobrej zabawy.

BattleBlock Theater to genialnie zaprojektowana gra platformowa przepełniona po uszy żartami (i kotami), które do samego końca rodzą uśmiech na twarzy. Warto było czekać, a kto uważa inaczej - ten jest za kotami.

9 / 10

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl Battleblock Theater - Recenzja Łukasz Winkel Świat jest teatrem, aktorami ludzie, a wszystkim rządzą przerośnięte kocury. 2013-04-08T09:10:00+02:00 9 10

Komentarze (4)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...